Publiczny strach, który został stworzony przez zachodnie media sugeruje, że Afryka jest od krok od nowego kolonializmu. Otóż Chiny nadchodzą i planują zagospodarować każdy skrawek afrykańskiej ziemi i tym samym stworzyć bezpieczny szlak, który zagwarantuje godne pożywienie dla każdego obywatela Państwa Środka.

Analizując politykę współpracy w obszarze rolnictwa między państwami Afryki a Chinami warto na chwilę pochylić się nad głównymi czynnikami wpływającymi na rozwój w tym obszarze. Przede wszystkim warto wziąć pod uwagę fakt, że uprawa ziemi oraz jej dzierżawa przez ‘obcych’ jest wyjątkowo wrażliwą kwestią we wszystkich krajach Afryki. Jest to wynikiem historycznych wydarzeń, których apogeum miało miejsce podczas ekspansywnej polityki europejskich mocarstw i polityki aneksji ziem i wysiedlania rodzimej populacji. Przez cały okres kolonializmu i wiele lat po nim, prawa do dziedziczenia ziemi czy prawo własności zaniknęło, a Afrykę ogarnął chaos, swawola i prawo silniejszego. W wyniku tego, dziś wiele państw wciąż zmaga się z konsekwencjami tego okresu i ułomnością systemu prawnego i państwa, który nie gwarantuje prawa do ziemi. System prawny nie jest w stanie zagwarantować ochrony własności i niestety dość często dochodzi do sytuacji kiedy tradycyjni właściciele ziemscy są zmuszeni do opuszczenia ich ziem w wyniku kupna terenu przez dewelopera bądź też rozpoczęcia przez państwo dużego projektu rolniczego.

Ziemia w Afryce jest bezcenna. Gwarantuje ona byt i daje szansę na lepszą przyszłość. Stanowi ona fundament rozwoju, napędza gospodarkę, karmi rodziny, powiela plony, ale też sieje niszczycielskie zagrożenie – uzależnia. Gdy tylko tracimy dostęp do naszego terenu rolnego, tracimy źródło jedzenia. Jesteśmy skazani na wegetację i głód, chyba, że szczęśliwie, nieopodal znajduje się centrum pomocy humanitarnej.

Uprawa ziemi to wyjątkowe zajęcie, szczególnie w kontekście afrykańskim. Co stanowi o jej wyjątkowości? Prawdopodobnie skala problemu i jałowe próby rozwiązania kwestii głodu. Bo tak naprawdę w rolnictwie chodzi o to by sprzedać produkt, który ulegnie konsumpcji i dzięki temu producent zarobi pieniądze wydane przez konsumenta. Co jeśli relacja konsument-producent nie istnieje?

Dysfunkcje strukturalne

Zapewne, każdy kto miał okazję lecieć samolotem nad Afryką zauważył pewne zjawisko: przeogromne, rozciągające się w nieskończoność, niezamieszkałe i nieużytkowane połacie terenów. Afryka jest największym kontynentem na świecie i jej ogromny zasób – ziemia – gromadzi bezmierny potencjał. Według „Awakening Africa’s Sleeping Giant” około 60% światowych zasobów ziem uprawnych znajduje się w Afryce. Wśród nich ponad 400 milionów hektarów jest nieużytkowana, a około 33 milionów małych gospodarstw rolnych nie jest w stanie zagwarantować wystraczającej ilości pokarmu by wyżywić swoje rodziny. By wyobrazić sobie skalę niewykorzystania afrykańskiego potencjału wystarczy nawiązać do przykładu Tajlandii – raju dla turystów, który eksportuje więcej żywności niż cała Afryka Sub-Saharyjska (Brautigam 2012).

Minęło już ponad 50 lat od ogłoszenia niepodległości przez kraje Afryki a wciąż państwa tego kontynentu pozostają krajami agrarnymi bez dobrze rozwiniętych gałęzi przemysłu. Bez względu na przeogromny potencjał rolniczy milionów gospodarstw rolnych, dziś średnie gospodarstwo w Afryce produkuje mniej w przeliczeniu na mieszkańca niż 50 lat temu! Niestety, w tym samym czasie bieda i nierówności społeczne rosły najszybciej na  przestrzeni ostatnich dekad (Brautigam 2012, p. 25).

Dlaczego państwa Afryki, mimo bogactwa jakim są ogromne połacie ziemi uprawnej, wciąż pozostają importerem żywności?  Liczby mówią same za siebie: około 40% ryżu konsumowanego w Afryce Zachodniej pochodzi z importu, a eksport pszenicy ze Stanów Zjednoczonych do Nigerii jest nazywanym jednym z pięciu największych transakcji handlowych w kontekście handlu żywnością. Dlaczego Afryka pozostaje tak bardzo zależna od innych części świata, dlaczego kraje Afryki nie są w stanie wyprodukować wystarczającej ilości pożywienia? Jednym z podstawowych czynników wpływających na rozwój rolnictwa jest dostęp do  nowoczesnych technologii, które zapewniają mechanizację oraz produkcję żywności na masową skalę. Brak dostępu do owoców postępu technologicznego w połączeniu z brakiem wizji rozwoju oraz niekorzystnym systemem regulacji handlowych prowadzi do bardzo niekorzystnej sytuacji. Właśnie w takim systemie istnieje dziś większość krajów Afryki, które bezwzględnie potrzebują zmiany i poprawy sytuacji w przemyśle rolniczym. Proszę sobie wyobrazić, że aż 65% ziem uprawnych w Afryce jest kultywowana tylko i wyłącznie przy użyciu ludzkich mięśni! Co więcej, szacuję się, że aż 20% wyprodukowanej żywności gnije lub nie nadaję się do spożycia z powodu różnych zaraz, insektów oraz złych warunków składowania (Brautigam 2012, p. 27). Różnice między resztą świata są ogromne, ale najbardziej uderzający jest brak zmian w strukturze handlu.

W 1970 trzema głównymi produktami eksportowanymi przez kraje Afryki były ziarna kawy, kakao i wełna. Dziś, ponad 40 lat później te same produkty otwierają listę. Nierówny i krzywdzący system dla Afryki jest wciąż aktywny. Obecnie szacuje się, że na każdy zarobiony dolar z eksportu, Afryka wydaje dwa dolary na import żywności (Brautigam 2012, p. 27). Tak jak struktura handlu,  dieta mieszkańców nie uległa większej zmianie od czasów kolonialnych kiedy to 60% pozyskiwanych kalorii pochodziła ze zboża, roślin okopowych oraz bulw korzeniowych. Bez wątpienia dotychczasowa polityka pomocowa, która kosztuje miliardy dolarów rocznie przynosiła raczej wymierne skutki. Automatycznie na myśl nasuwa się sugestia: pomoc humanitarna w Afryce nie pomaga Afryce zmienić swojej uległej pozycji wobec większości świata, a jedynie zmniejsza cierpienie potrzebujących i koi sumienie polityków i obywateli krajów zachodu. Niemniej analizując pomoc rozwojową szybko dojdziemy do refleksji: pomoc humanitarna rozwiązuje problem nadwyżki wyprodukowanej żywności, natomiast nie rozwiązuje problemu głodu oraz nie przełamuje schematu zależności biednego południa w stosunku do bogatej północy.

Tylko w 2003 roku Stany Zjednoczone przekazały Etiopii produkty spożywcze o większej wartości niż suma pieniędzy przekazana na poczet rozwoju sektora rolniczego. Innymi słowy, w wielu przypadkach polityka pomocowa nie koniecznie ma na celu przyniesienie zmiany, a raczej jest ukierunkowana tak by utrzymać obecną uległą pozycję Afryki wobec krajów zachodu. Jeszcze w latach 1970 kraje OECD przeznaczały blisko 18% z budżetu pomocy na rozwój rolnictwa. Dziś na ten cel przeznacza się tylko 3,5 % i niezmiernie więcej na dotacje żywności (Brautigam 2012, p. 29). Podobny schemat możemy zaobserwować w przypadku Światowego Banku, którego kredyty przeznaczane na poczet rozwoju rolnictwa spadły z 32% do 12% na przestrzeni ostatnich 30 lat. Generalnie ostatnie dekady charakteryzowały się spadkiem pomocy na rozwój branży rolniczej i wzrostem środków na pomoc humanitarną, którą najczęściej było po prostu donację żywności. Historycznie rozwój jak i zwiększanie produktywności w rolnictwie było kluczem dla rozwoju ekonomicznego. Efektywne rolnictwo przyczynia się do redukcji biedy i rozbudowy innych gałęzi gospodarki. Dobrze rozwinięte rolnictwo to komfort wyboru gdzie pieniądze, które by zostały wydane na import żywności, mogą zostać zainwestowane. Innymi słowy samowystarczalność żywieniowa pozwala na rozwój innych gałęzi przemysłu i poszerzania inwestycji. Oczywiście można mniemać dlaczego inwestycje w sektor rolniczy uległy tak dużemu załamaniu, jednak to już jest przeszłość i wszelkie dywagacje na ten temat nie naprawią błędów przeszłości.

Przyszłość

Jaki model pozwoli Afryce wyzwolić się z pułapki uzależnienia od importu żywności? Rozpoczynając poszukiwana odpowiedzi na to pytanie warto pochylić się nad przykładem Mauritiusu – kraju o najniższym wskaźniku biedy wśród mieszkańców wsi w całej Afryce. System na Mauritiusie charakteryzuje się bliską współpracą mikro gospodarstw z dużymi firmami i korporacjami. Zbiory są przekazywane większym firmom, które zapewniają stały popyt oraz gwarancję zapłaty za towary. Korporacja – jaka zła by nie była – jest gwarantem i drogą na skróty do światowych rynków. Ciężko sobie wyobrazić by rolnik – nawet w warunkach europejskich był w stanie dotrzeć do zagranicznych konsumentów. W związku z tym obecność korporacji nie powinna dziwić, jednak ten system jest bardzo słabo rozwinięty w innych krajach Afryki, gdzie większość produktów jest sprzedawana po niskich cenach na rynkach lokalnych. Z jednej strony korporacja gwarantuje stałe przychody, stabilny przychód i dzięki temu możliwość zaplanowania rozwoju gospodarstwa rolnego. Z drugiej strony w obliczu słabych regulacji prawnych, rolnik jest narażony na nadużycia ze strony korporacji na wielu płaszczyznach, nawet istnieje ryzyko wysiedlenia dlatego też należy wziąć pod uwagę, że system ten, choć wydaję się być bardzo efektywny, nosi ze sobą bardzo duże ryzyko w krajach gdzie prawo dyktuje pieniądze a obywatel jest bezbronny. Temat ten został poruszony przeze mnie ponieważ zauważam, iż Chiny, potężny gracz w branży rolnictwa charakteryzuje się wieloma spójnościami w kontekście wyzwań branży rolniczej. W przeciwieństwie do krajów Afryki, Państwo Środka dość efektywnie poradziło sobie z wyzwaniami w tym zakresie dlatego sugeruję pochylić się nad współpracą Chin w Afryce w kwestii rozwoju branży rolniczej i szeroko pojętej modernizacji.

Kwestia współpracy Chin z krajami Afryki

Obecność Państwa Środka w afrykańskim sektorze rolniczym nie jest niczym nowym. Co więcej, pierwsze inwestycje w Afryce nie dotyczyły sektora surowców naturalnych, a skupiały się wokół rolnictwa, rybołówstwa oraz produkcji (Brautigam 2012, p. 57). Chiny od wielu lat wykazują zainteresowanie inwestycjami w rolnictwo w Afryce. Jak już wspomniałem w artykule postrzeganie obecności Chin w Afryce zazwyczaj jest wynikiem subiektywnych założeń, raczej niż rzetelnej analizy. W przypadku zaangażowania Chin w sektor rolniczy krajów Afryki dotychczas najbardziej wnikliwą analizę przedstawia książka „Will Africa Feed China” autorstwa Deborah Brautigam. Autorka od wielu lat zajmuje się problematyką relacji Chińsko-Afrykańskich, a ostatnia książka omawia zagadnienia z zakresu obecności Państwa Środka w sektorze rolniczym. Autorka, w przeciwieństwie do większości dziennikarzy i autorów publikacji na ten sam temat, przeprowadziła dokładne badania terenowe, podczas których odwiedziła (wraz ze swoimi asystentami) wszystkie projekty rolnicze o których informowały media. Wyniki były aż nadto zaskakujące, ponieważ okazało się, że zdecydowana większość projektów nazywana ‘chińskimi’ wcale nimi nie była.

Source: (Brautigam 2012, p. 78).

Wydawałoby się, że jakikolwiek inwestycje w sektor innego państwa nie są niczym nadzwyczajnym w dzisiejszych czasach. A jednak za każdym razem kiedy dochodzi do podpisania dużego kontraktu między Chinami a krajem afrykańskim, opinia publiczna wydaję się bardzo oburzona tym działaniem i zazwyczaj odnosi się do nowego kolonializmu. Mimo, iż kraje Zachodu zrobiły niewiele by zmienić niekorzystną sytuację Afryki względem bogatej północy wciąż wiodącym dyskursem jest polityka szukania inny winnych. Biorąc pod uwagę wyniki badań terenowych przedstawionych w tabelce powyżej można insynuować, że media nad wyraz ochoczo przedstawiają wizję nowego kolonializmu.

Tak więc po co Chiny Afryce? Co wspólnego ma rolnictwo Państwa Środka z modernizacją rolnictwa w krajach Afryki?

Geopolityka bezpieczeństwa żywnościowego państwa zamieszkanego przez 1.3 miliarda obywateli jest bardzo skomplikowana i złożona. Dyskurs dążenia do żywieniowej samowystarczalności stał się jednym z głównych celów kolejnych rządów. Jak powtarzał Xi Jimping „ musimy wykarmić naszych ludzi własnymi ziarnami”. Można stwierdzić, że kwestia samowystarczalności żywieniowej stały się pewną obsesją, szczególnie, że doświadczenia historyczne pokazały, że rolnictwo może być jednym z głównych narzędzi prowadzenia polityki zagranicznej (USA nałożyły w 1950 embargo na eksport żywności, które zostało wycofane dopiero w 1971). Chiny tak jak wiele krajów Afryki nie tylko zmagały się z klęskami głodu (rewolucja kulturowa), ale też z wieloma przeciwnościami natury. Warto zaznaczyć, że chińskie firmy mają dużą przewagę ponieważ wiele z wyzwań natury środowiskowej takiej jak deforestacja, zróżnicowane opady czy brak systemu irygacyjnych są dość powszechne w Państwie Środka, tak więc firmy operujące w regionie Afryki mogą wprowadzić już sprawdzone rozwiązania które przyniosły pozytywny efekt w Chinach. Państwo Środka przeszło bardzo długą drogę modernizacji od praktycznie zupełnie agrarnego społeczeństwa po państwo,  które mając zasoby równe 9 procentom ziem nadających się pod uprawę stały się największym  producentem na świecie ryżu, zboża i wieprzowiny.

Chiński kapitał w afrykańskim rolnictwie

Dotychczas wśród inwestycji poczynionych przez firmy z Chin można zauważyć dwa trendy. Pierwszy to inwestycje w produkcję na lokalny rynek (drób, jajka, ryż, kukurydza, cukier, grzyby), a drugi, jak inne państwa i firmy globalne inwestycje w ‘tradycyjne produkty eksportowe’ takie jak cukier, kauczuk, tytoń, wełna lub olej palmowy) przeznaczone do eksportu do Chin i innych krajów. Z drugiej strony źródło pochodzenia chińskich firm w rolnictwie afrykańskim można podzielić na trzy źródła: firmy prywatne, państwowe oraz niezależni obywatele Chin, którzy zdecydowali się osiedlić po zakończeniu swoich kontraktów w krajach Afryki. Ciekawostką jest fakt, iż model, opisany powyżej, praktykowany na Mauritiusie jest uderzająco podobny do chińskiego modelu kontraktowego rolnictwa, który opiera się na bliskiej współpracy korporacji z plantatorami tzw. „company +farmer model” (Brautigam 2012, p. 32).

Biorąc pod uwagę podobieństwo systemów należy zadać sobie pytanie czy paradygmat uzależnienia Afryki od pomocy żywnościowej może ulec zmianie w wyniku większego zaangażowania Chin w tym sektorze? Na to pytanie nie można odpowiedzieć jednoznacznie, jednakże chcąc podkreślić jeden element, który może ulec zmianie w wyniku zwiększonej obecności Chin w sektorze rolniczym krajów Afryki to byłby to dostęp do nowoczesnych technologii.

Opisana w poprzednim artykule, polityka „wychodzenia na świat” (eng. going global) jest kluczowym elementem w tworzeniu polityki rolniczej poza granicami Chin. W przypadku Afryki, chciałbym podkreślić, iż dużo bardziej istotną kwestią jest zaopatrzenie krajów Afryki w maszyny rolnicze oraz technologię potrzebne do masowej produkcji np. prowadzenie badań laboratoryjnych w celu dostosowania zasiewu do panujących warunków naturalnych i zmitygowania ryzyka chorób i zaraz. Innymi słowy, nadrzędnym celem polityki Chin jest przede wszystkim zintegrowanie afrykańskiego sektora rolniczego z przemysłem technologicznym Chin, tak by firmy z Państwa Środka stały się głównym dostarczycielem nowoczesnych rozwiązań, które przyczynią się do zwiększenia produktywności. Oczywiście utworzenie stałego łańcucha dostaw sprzętu na kontynent afrykański nie jest jedynym założeniem polityki Państwa Środka, a jedynie częścią szerokiej polityki. Biorąc pod uwagę całkowitą powierzchnię ziem uprawnych przez chińskie firmy w Afryce, to pod koniec 2014 roku była ona szacowana na około 240 000 hektarów, czyli w przeliczeniu mniej więcej dwukrotność powierzchni Nowego Jorku (Brautigam 2012, p. 153). Chińskie firmy zazwyczaj jak szybko się pojawiały tak szybko opuszczały kraje Afryki będąc zniechęconym słabą infrastrukturą, dużym ryzykiem i przede wszystkim niskimi stopami zwrotu inwestycji. Bez wątpienia inwestycje w przemysł rolniczy krajów Azji południowo-wschodniej czy Azji środkowej jest bardziej opłacalny ze względu na dużo niższe koszty transportu tak więc jakikolwiek argument, że Chiny pragną prowadzić politykę rolnictwa eksportowego z Afryki do Chin po prostu mija się z zasadami pragmatyzmu.

Chińczycy nie budują nowego imperium w Afryce, przynajmniej nie w branży rolniczej. Niemniej według mnie byłoby krzywdzące nie wspomnienie o kilku ciekawych charakterystykach które wyróżniają Chiny na tle zachodniego świata. Z pewnością do takich możemy zaliczyć szeroko rozwinięte programy szkoleniowe przeznaczone dla oficjeli z Afryki. Szacuje się, że rocznie około 10 000 ekspertów powiązanych z branżą rolniczą uczestniczy w szkoleniach prowadzonych przez chińskich naukowców. Według profesor Brautigam, żaden inny kraj na świecie nie jest tak zaangażowany w przekazywanie wiedzy z zakresu rolnictwa jak Państwo Środka. Kolejną wyróżniającą się inicjatywą jest otworzenie ponad dwudziestu centrów rolniczo-technologicznych w ramach pomocy zagranicznej. Można by powiedzieć, że utworzone centra są symbolem chińskiego modelu rozwojowego: połączenia inwestycji, wymiany technologii oraz nauki, tak by przekazane praktyki i szkolenia zaowocowały w lukratywne kontrakty dla chińskich przedsiębiorstw. Można rzec, że docelowym założeniem centrów rolniczo-technologicznych jest promowanie rozwiązań, które pomogły Chinom stworzyć efektywny system uprawy ziem. Oczywiście Państwo Środka tym samym realizuje swój plan ekspansji ekonomicznej. Chyba nie trzeba dodawać, że owe Centra będą promowały wyłącznie maszyny, nawozy i materiały chińskiej produkcji.

Niemniej jednak, Afryka stawia ciężkie warunki i każda firma musi stawić czoła tym samym wyzwaniom, również te pochodzące z Chin. Wbrew temu co przedstawiają media głównego nurtu, chińskie firmy nie zdominowały Afryki. Biorąc pod uwagę dane przygotowane przez prof. Brautigam większość planowanych projektów nigdy nie doszła do skutku, gdyż rzeczywistość na miejscu okazywała się zgoła inna od tej prezentowanej podczas spotkań biznesowych. Jednym z przykładów jest firma Hunan Dafengyuan, która planowała zainwestować w Etiopii. Jednakże po uzyskaniu koncesji na uprawę ziemi na terenie o wielkości 25 000 hektarów wycofała się projektu i zwróciła koncesję rządowi w Addis Abebie z powodu ‘drastycznych różnic’ między przedstawionymi warunkami a rzeczywistością. Problemem były drogi, a raczej ich fatalny stan lub całkowity brak. Mimo, iż rząd etiopski zobowiązał się wybudować potrzebną infrastrukturę nie określił żadnych ram czasowych (Brautigam 2012, p.152) co w konsekwencji oznaczało zbyt duże ryzyko dla firmy Huan Dafengyuan. Przypadek z Etiopii nie jest odosobnionym, podobnych sytuacji w Afryce było bez liku. Innymi słowy, Chińczycy nie są zdeterminowani by za wszelką cenę przejąć rynek rolniczy w Afryce. Sektor ten mimo swojego znaczenia nie jest traktowany jako strategiczny punkt polityki zagranicznej Chin, a raczej jest postrzegany jako okazja do promowania swoich marek oraz zasadnego inwestowania kapitału pozyskanego z nadwyżki handlowej z resztą świata.

Państwo Środka z pewnością dąży do stopniowego poszerzania swoich stref wpływów w Afryce i z pewnością rolnictwo jest jednym z wielu narzędzi. Biorąc pod uwagę wiele czynników nie postrzegałbym tego zaangażowania jako zagrożenia dla Afryki a zdecydowanie jako szansę na rozwój i przełamanie krzywdzącego paradygmatu uzależnienia od rynków zachodnich. Biorąc pod uwagę kierunek ekspansji chińskiego kapitału rolnictwo w Afryce nie stoi przed zagrożeniem nowego kolonializmu. Długoterminową wizją i marzeniem jest nie tylko by Afryka – tak jak Chiny – stały się samowystarczalne żywnościowo, ale by również produkowała nadwyżkę, która by mogła być sprzedana poza granicami. Właśnie w tym elemencie dostrzegam największą wartość i szansę dla krajów Afryki. Poprzez dostęp do technologii dostarczonych przez chińskie firmy kraje Afryki mogą dość szybko zmodernizować swoje rolnictwo, zwiększyć produkcję i szukać nowych rynków zbytu. Kto wie, może w przyszłości na naszych stołach będziemy widywać co raz więcej warzyw, owoców i innych dóbr pochodzących z krajów Afryki?

Źródło: Brautigam, Deborah (2012). Will China Feed Africa?


O autorze:

Daniel Jarzyński jest absolwentem Uniwersytetu Kopenhaskiego, gdzie ukończył studia magisterskie specjalizując się w stosunkach międzynarodowych między Chinami a krajami Afryki. W przeszłości był stażystą w Ambasadzie RP w Danii oraz nauczał w duńskich szkołach na temat globalizacji i wyzwań stojących przed UE. Obecnie pracuje jako analityk w jednym z banków w Polsce. Od przeprowadzenia badań terenowych w Etiopii na temat chińskich inwestycji w regionie, Daniel sukcesywnie poszerza swoją wiedzę na temat polityki rozwojowej Chin oraz inwestycji w regionie Afryki.

Daniel z największą przyjemnością podzieli się z Tobą swą wiedzą i doświadczeniem. Jest dostępny telefonicznie: +48 733 884 928 oraz mailowo: daniel.jarzynski@hotmail.com