Na początku chciałbym podziękować redakcji za umożliwienie mi przekazania szerszemu gronu mojej koncepcji. Koncepcja ta pokazuje prostą, przynajmniej z pozoru,  perspektywę pewnego rodzaju inwestycji w Afryce. Konkretnie nowe inwestycje miałyby być bardzo kompleksowe, skonsolidowane i poprzedzone przygotowaniem regionu.

Jeśli już przeglądają Państwo InvestAfrica.pl, zapewne mają Państwo świadomość potencjału Afryki. Ja chciałbym skupić się na tym potencjale blokowanym przez niestabilność, brak infrastruktury, czy niedobór edukacji. Można uważać to wszystko za problem, oczywiście nie będę temu zaprzeczał, ale można też spojrzeć na to z innej strony – jak na sprawę, której rozwiązanie jest bardzo korzystne.

Zacznę od opisu przygotowania regionu. Aby kompleksowa, tj. wykorzystująca wszystkie możliwości regionu, inwestycja mogła zostać zrealizowana, musi mieć zapewnione zaplecze. Wymienię dwie interesujące mnie jego składowe: pierwsza to rozbudowana proporcjonalnie do potrzeb sieć dróg, druga zaś to posiadający odpowiednią, choć podstawową, edukację pracownicy. Poza tym szerokość perspektywy inwestycyjnej zwiększy na pewno poprawa stabilności regionu. Nie chcę tutaj zajmować się rzeczami tak oczywistymi. To, co chciałbym zrobić, to zasugerować, że rzadko słyszy się o tym, aby ktoś sam sobie te warunki tworzył. Jest to bardzo lukratywna możliwość – grupa inwestorów przygotowujących region w ten sposób staje się potentatami, ich pozycja w regionie jest niezwykle korzystna. Dzięki humanitarnemu  charakterowi działań przygotowawczych, można by ubiegać się o częściowe dotacje z rządu kraju inwestycji np. na budowę ośrodków szkoleniowych, można też zawrzeć z nim umowę o czasowym monopolu w pewnych gałęziach przemysłu.

źródło: http://www.flickr.com/photos/23360760@N04/

Działania te rozpatruję pod względem korzyści inwestora, lecz przecież paradoksalnie nie on jest największym beneficjentem przedsięwzięcia – jest nim miejscowa ludność otrzymująca miejsca pracy, w razie braku – dostęp do podstawowej edukacji, poprawę bezpieczeństwa  i „darmowy” krok milowy w lokalnej gospodarce.

Właściwa inwestycja przemysłowa – tym tematem, wydawałoby się,  powinienem zająć się najdokładniej. Jednak nie zrobię tego. Chcę mówić o nowych pomysłach, po co drążyć temat, który poruszany był i jest wiele razy? Wielu jest też przedsiębiorców, którzy są w stanie  lepiej niż ja rozwinąć wątek konkretnych posunięć przemysłowych na Czarnym Lądzie. Mogę sugerować, że siła robocza w Azji staje się coraz droższa, więc np. firmy krawieckie powinny myśleć o Afryce jako nowym rynku pracy, że wskazane jest inwestowanie w regionach dość biednych z powodów mniejszej konkurencji i większych korzyści ludności lokalnej, że jeżeli gospodarka ubogiego kraju znacznie się rozwinie, zaspokajanie lokalnych potrzeb będzie argumentem dla opłacalności podjętych inwestycji, że wielość stworzonych perspektyw opisanych powyżej daje ogromne pole do popisu itd.

Chciałbym zwrócić się tutaj raczej do Państwa, którzy czytacie ten artykuł, z prośbą o użyczenie Państwa doświadczenia, wiedzy, kreatywności i świeżego spojrzenia. Chciałbym prosić o krytykę, komentarze, rady i pomysły. Nie tylko w temacie konkretyzacji przedsięwzięć, zależnym zresztą od początkowych założeń miejsca inwestycji itp. Moim celem jest, aby plan ten trafił do jak największego grona zainteresowanych. Byłbym bardzo szczęśliwy, jeśli mój pomysł miałby pozytywny wpływ na poziom życia Afrykanów. Dlatego proszę o pomoc przy podaniu tego pomysłu dalej.

Wracając jednak jeszcze na chwilę do tematu, trzeba postawić zasadnicze pytanie: kto może skorzystać z tej koncepcji? Budowa sieci dróg, szkół, współfinansowanie lokalnej policji, może nawet budowa szpitali itd. to cele wymagające ogromnego nakładu. Po pierwsze jednak, nie trzeba od razu za skalę działania brać całego kraju. Po drugie, kosztowne działania przygotowawcze mają wartość uniwersalną dla niemalże każdego inwestora, dlatego też drogą do realizacji tej koncepcji może być konsolidacja wielu inwestorów z różnych branż, którzy mogą wejść na otwierający się rynek i przy podziale zmniejszyć koszty ponoszone przez poszczególne podmioty, przy praktycznie nie zatraconych zyskach.

Patrząc w daleką przyszłość, warto postawić również pytanie, czy to, co nazwałem przygotowaniem regionu, nie może trwać nawet w czasie po realizacji inwestycji – czy podnosząc stopę życiową Afrykanów, nie zwiększa się potrzeb lokalnego rynku, rozszerzając inwestycyjne możliwości w regionie, w którym ma się monopol, lub przynajmniej duży udział i pewne już doświadczenie? Odpowiedzi chyba nie trzeba pisać.

Pozwolę sobie teraz zebrać już wszystko w skróconej wersji. Skonsolidowana grupa przedsiębiorców inwestuje w wytworzonych wcześniej przez siebie warunkach, a lokalni mieszkańcy zyskują to, czego tak im brakuje. Dominacja na rynku ułatwia na pewno nie natychmiastowe, lecz z czasem znaczące zyski; projekt mogą wdrażać nie tylko wielcy inwestorzy. Realizowane są założenia pracy jako obustronnej korzyści, projekt jest również przygotowany na długofalowe planowanie. Pomysł na inwestycje z przygotowaniem powinien rozwiać wątpliwości, co do słyszanych od czasu do czasu głosów, że wchodzimy w czas gry o sumie zerowej.

Proszę raz jeszcze o  komentarze, sugestie, rady i pomoc w podaniu tej koncepcji dalej, aby jak najwięcej ludzi mogło z niej skorzystać.

*Jako środek pomagający w poprawie bezpieczeństwa, mam tu na myśli pomoc, oczywiście w porozumieniu z rządem kraju, w którym będzie realizowana inwestycja,  w walce z przestępczością, np. dzięki wzmocnieniu finansowania organów bezpieczeństwa. Pisząc „przestępczość” mam na myśli nie tylko zorganizowane grupy, ale również i korupcje  inne problemy.

**Dużą nadzieją na zainteresowanie również największych inwestorów napawają mnie wypowiedzi pana Kulczyka, który z tak dużą siłą przebicia promuje inwestycje w Afryce i Azji i proponuje, aby to Europa była liderem przemian zachodzących w Afryce.

Kamil Ciesielski