Bogata sieć kontaktów InvestAfrica.pl umożliwia nam poznawanie ciekawych i inspirujących ludzi stojących za rozwojem polsko-afrykańskich stosunków gospodarczych. Ze Zdzisławem Iwanejko, założycielem i CEO Handy Shower, spotkaliśmy się na Forum Innowacji w Tarnowie, aby porozmawiać o tym jak robi się biznes w Afryce w branży humanitarno-społecznej, zastanowić się jak wykorzystać szanse biznesowe na Kontynencie i zainspirować do ich wykorzystania przedsiębiorców znad Wisły, a w szczególności Państwa: naszych Drogich Czytelników.

Mateusz Ciasnocha: Opowiedz proszę Naszym Czytelnikom jaka jest historia powstania Handy Shower?

Zdzisław Iwanejko: Historia jest bardzo długa i sięga ubiegłego wieku. Po studiach magisterskich chciałem robić doktorat, co skutecznie zostało utrudnione przez wprowadzony właśnie stan wojenny. Fundamentem mojego obecnego sukcesu była konieczność nauki języków obcych w czasie studiów. Tak, w młodym wieku, poznałem język niemiecki oraz francuski, ponieważ chciałem pracować w branży zegarów kwarcowych, a jak zegary to wiadomo, że Szwajcaria, a więc wybór padł na te dwa języki. Splot losu sprawił, iż udało mi się dostać na praktykę w Szwajcarii. Niestety nie w mojej wymarzonej branży, lecz w zakładach mechanicznych. Po rocznej praktyce w Szwajcarii – oraz zachęceniu przez promotora do zrobienia „prawdziwej praktyki, a nie papierowego doktoratu” – wróciłem do Polski i pracowałem na Politechnice Warszawskiej jako konstruktor.

Jak dla wielu przedstawicieli mojego pokolenia datą przełomową był 4 czerwca 1989 roku. Z duszą niepokornego przedsiębiorcy nie trzeba było mnie długo namawiać do założenia własnego biznesu. Aby zdobyć potrzebne środki zdecydowałem się na podjęcie pracy dla austriackiej firmy, która wchodziła właśnie do Polski. Po roku pracy dostałem propozycję założenia własnej firmy we współpracy z firmami produkującymi mikro-chipy, w tym jedną z RPA. Dzięki ciężkiej i mądrej pracy osiągnęliśmy bardzo duże sukcesy sprzedażowe, które otworzyły kolejne drzwi: firmą zainteresowała się spółka notowana na giełdzie ze Szwecji. Po dwuletnich negocjacjach firmę sprzedaliśmy Szwedom.

Tak wygląda moja kariera handlowa. Powstania Handy Shower’a można dopatrywać się w sytuacji sprzed mniej więcej dziesięciu lat, gdy Moja Żona powiedziała, że strasznie nie lubi uzupełniać płynu do spryskiwacza w samochodzie, zwłaszcza w zimie. Dostałem wtedy od Niej zadanie: „wymyśl coś, żeby płyn się znalazł w środku, a żebym ja nie musiała otwierać maski”. Na prośbę Żony – po uznaniu, iż jest to genialny problem do rozwiązania – zaprojektowałem takie właśnie urządzenie, które zgłosiłem do opatentowania. Przy okazji powstał jeszcze jeden zawór, który wtedy wydawał mi się najlżej działającym zaworem na świecie, a ponieważ to coś wydawało mi się „naj” to też zgłosiłem to do opatentowania. Wszystkie moje zgłoszenia patentowe zostały złożone na tydzień przed targami samochodowymi Automechanika 2014 we Frankfurcie. Pokazane przeze mnie urządzenie do wlewania płynu do spryskiwaczy nie spotkało się z żadnym zauważalnym zainteresowaniem mężczyzn, natomiast wszystkie panie, z którymi wtedy rozmawiałem były wniebowzięte, iż „w końcu ktoś o nas pomyślał”. Natomiast drugi zawór spotkał się z zainteresowaniem zwiedzających, lecz cały czas nie miałem pojęcia jak ten wynalazek wykorzystać.

Pomysł na zagospodarowanie wynalazku, który teraz jest w centrum Handy Shower pojawił się w momencie, gdy wynająłem mieszkanie człowiekowi z Islamskiej Republiki Pakistanu. Jest On ortodoksyjnym Muzułmaninem, który po każdej defekacji musi się podmyć. Potrzebuje w łazience urządzenie, które nazywa się shattaf. Spytał się On nas czy w związku z tym możemy przerobić łazienkę, na co ja odpowiedziałem, że oczywiście nie jest to problemem. Tak wywiązała się dyskusja na temat tego co nasz wynajmujący robi jak jest poza mieszkaniem. Okazało się, iż ma On wtedy duży problem, ponieważ musi kupować wodę w butelkach, chlapać się, itp. co jest mało wygodne. Wtedy zapaliła mi się lampka i powiedziałem Mu, że może będę miał coś dla Ciebie.

Tak w roku 2016 powstała pierwsza wersja Handy Shower’a, którą Mu pokazałem. Na to On odpowiedział, iż jest to dobre, ale musimy zmienić to i tamto, nie możemy używać koloru zielonego, ponieważ jest on kolorem Proroka Mahometa. Pa zmianach zdałem sobie sprawę, iż jest to urządzenie trzy-w-jednym, które może być wykorzystywane również jako prysznic, czy kran do mycia rąk. Pomysł spodobał się moim dzieciom i postanowiliśmy coś z tym zrobić.

Jest to bardzo ciekawa historia! Jak i kiedy na Waszym radarze pojawiła się Afryka?

Afryka pojawiła się dużo później. Zanim zaczęliśmy myśleć o sprzedaży technologii dalej szukaliśmy potwierdzenia z rynku, iż ten wynalazek jest czymś innowacyjnym. Tak wziąłem udział, na przykład, w Defence Innovation Summit w USA, gdzie już po oczach rozmówców zauważyłem, że jest to coś ciekawego. Widzieliśmy ogromne zainteresowanie produktem, ale nie mieliśmy wystarczających środków na jego rozwój. Dlatego zdecydowaliśmy się na zrobienie kampanii crowdfundingowej na wspieram.to. Powodem sukcesu naszej kampanii był jeden z inwestorów, który zainwestował w nas znaczącą kwotę. Inwestor ten wyznał, że wspiera nas nie dla zysku, ale dlatego, że wierzy w ten projekt. Poprosił On nas, abyśmy przekazali część wyprodukowanych urządzeń dla mieszkańców Afryki i w ten niespodziewany sposób Afryka pojawiła się na naszym radarze.

Od czasu tej prośby w roku 2017 do teraz: co udało się Wam osiągnąć w Afryce?

Jeszcze niewiele. W 2017 roku urządzenie było jeszcze niedopracowane i było to widać. Dlatego naszym priorytetem było zrobienie próbnych urządzeń oraz zbieranie informacji zwrotnej od potencjalnych użytkowników. Dlatego w zeszłym roku urządzenie było testowane w slumsach w Limie, stolicy Peru, w których mieszka około 2mln ludzi bez dostępu do bieżącej wody oraz sieci sanitarnej. Z podobnych testów dowiedzieliśmy się, iż musimy również wymyślić zlewozmywak, ponieważ tego też nie mają w kuchni. To co mnie zaskoczyło to zdjęcie, gdzie Handy Shower wisi koło prysznica. Zapytałem się użytkownika dlaczego używacie nas skoro macie prysznic, na co padła odpowiedź: „w prysznicu mamy tylko zimną wodę, a do waszego urządzenia możemy wlać gorącą wodę.”

fot. Zdzisław Iwanejko

Jakie są Wasze plany na rozwój produktu i firmy, zwłaszcza w kontekście Afrykańskim?

W Afryce budujemy na moich zeszłorocznych wizytach w Nigerii oraz na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Śmieszna historia jest taka, iż jak planowałem podróż to zakładałem, że z Abudży polecę bezpośrednio do Abidżanu, ale okazało się, iż nie ma bezpośrednich połączeń pomiędzy tymi dwoma stolicami. Opcje afrykańskich połączeń prowadziły mnie przez Kigali w Rwandzie, lub Addis Abebę w Etiopii, co było porównywalne kosztowo z lotem przez Warszawę. Więc wróciłem do Polski na tydzień z Nigerii, aby później odwiedzić Wybrzeże Kości Słoniowej.

W Nigerii odwiedziłem obóz dla ludzi wewnętrznie przesiedlonych ze stanu Borno, tego samego gdzie działa Boko Haram. W czasie tej wizyty udało mi się nawiązać współpracę z Fundacją Edith Ogbonna, która pomaga przesiedleńcom. Od Niej dowiedziałem się z jak dużymi problemami zmaga się Nigeryjski sektor edukacyjny, a którym próbuje zaradzić Fundacja. Niestety nie wszystkie dzieci mają możliwość uczęszczania do szkoły, a edukacja jest dla Nich warunkiem wyrwania się z biedy, ponieważ bez edukacji pozostaną w swojego rodzaju getcie, a przez to będą łatwym narybkiem dla Boko Haram. Fundacja Edith zapewniła nam możliwość testowania urządzenia w wielu warunkach kilku miejscach w Nigerii, a przez to mamy kolejną rundę informacji zwrotnej, która jest dla nas niezwykle cenna. W Abidżanie wziąłem udział w targach. W czasie moich wszystkich spotkań w Afryce wielokrotnie podkreślano oszczędność wody naszego urządzenia jako jego wielką zaletę, a konkretnie możliwość umycia się w sposób higieniczny w małej ilości wody. Te podróże doprowadziły nas do badań nad tym jak zminimalizować zużycie wody przy jednoczesnym zachowaniu higieniczności mycia rąk. Tak, aby na przykład umyć ręce w 150ml wody z namydleniem i ze spłukaniem, lub wziąć prysznic w 2-3l wody, a najlepiej w 1l.

Co według Ciebie jest kluczem do zrozumienia Afryki, poszczególnych afrykańskich krajów, czy ich konkretnych regionów?

Za mało wiem, aby odpowiedzieć na to pytanie. To co mnie uderzyło w Afryce to to, iż większość ludzi jest niezwykle radosna. Ludzie bardzo dużo się śmieją, są często uśmiechnięci i bardzo, bardzo dużo mówią.

Za mało wiem abym mógł powiedzieć, że rozumiem Afrykę. Cały czas się uczymy. Na pewno, aby nawiązać z Afrykańczykami dobry kontakt trzeba mocno przestawić się myślowo, a więc jeszcze raz: strategia otwartej głowy.

Pomimo faktu, iż jesteście dopiero w początkowym etapie rozwoju biznesu w Afryce: czy już popełniliście jakieś duże błędy w Afrykańskiej odnodze Waszego biznesu? Czy gdybyś mógł cofnąć czas zrobiłbyś coś inaczej?

Myślę, że wielkich błędów nie zrobiliśmy, a drobne błędy zawsze się zdarzają. Na pewno jesteśmy nastawieni na Afrykę dlatego, iż Afryka potrzebuje urządzeń, które my oferujemy i bardzo dynamicznie się rozwija. Chociaż uważam, iż przyrost naturalny jest za duży w stosunku do przyrostu PKB, co powoduje, że PKB/capita nie rośnie, a wręcz maleje. Jest to bardzo duży problem Afryki i zastanawiam się czy pójście drogą Chińską, myślę tutaj o kontroli urodzin, nie byłoby tutaj zasadnym rozwiązaniem.

Prosiłbym Cię o podzielenie się z nami wiedzą wyjątkową na temat obozów dla uchodźców, które odwiedziłeś. Jak takie miejsca wyglądają? Jak się w nich czujesz?

Jestem przekonany, iż są różne obozy dla uchodźców. Jeżeli chodzi o obóz Durumi IDP Camp, który ja miałem okazję zobaczyć to uderzył mnie brud, bałagan, wszędzie walające się plastiki, kopy śmieci oraz niedziałający agregat prądotwórczy. Widać w tym wszystkim brak długofalowego myślenia jak w przypadku wspomnianego agregatu. Znajdowała się na nim tabliczka kto go ufundował, ale – niestety – dostaw paliwa było brak, a o serwisie nie chcę nawet wspominać. Widać w tym jednorazowość: ktoś coś ufunduje, a potem o tym zapomina i ludzie zostają w zapomnieniu. Dlatego koniecznym jest planowanie pomocy w kontekście długofalowym, a nie w formie pojedynczych akcji pomocowych.

Z wiedzą, doświadczeniem i perspektywą, którą posiadasz: czy świat, w którym obozy dla uchodźców nie są potrzebne jest w naszym zasięgu? Co było konieczne, aby taki scenariusz się ziścił?

Byłoby to oczywiście piękne, lecz niestety wydaje mi się, iż nie jest to możliwe. To o co musimy walczyć to to, aby tych obozów nie było więcej niż jest do tej pory. Musimy walczyć o to, aby nie było gorzej.

Czy jako hipotetyczny ktoś kto nigdy nie był w Afryce i mieszka całe życie w Polsce mogę jakoś pomóc?

Oczywiście, że tak! Wystarczy zaprosić studentów z tamtych terenów świata do nas na studia i niech wracają do Domu z naszą wiedzą. To jest najprostsze działanie. Na przykład tam bardzo brakuje lekarzy. Co więcej wielu ludzi mogłoby zapłacić za te studia. Bardzo wielu Afrykańczyków jest gotowych zapłacić za prywatną opiekę medyczną, ponieważ państwowa służba zdrowia jest na opłakanym poziomie. Korzysta na tym na przykład Turcja w ramach turystyki medycznej, gdzie ludzie z różnych części Afryki przylatują do Turcji na leczenie. Europa może zaoferować tutaj wyższy poziom, lecz jest problem z dostaniem wizy co stanowi znaczącą barierę. Musimy koniecznie pamiętać o tym, iż część ludzi z Afryki jest bardzo zamożnych. Ich stać na to, aby przyjechać do Polski i leczyć się w naszych najlepszych klinikach.

Jaka jest Twoja najbardziej kluczowa rada dla każdego kto myśli o robieniu biznesu w/z Afryką?

Próbować, nie przejmować się porażkami, dalej próbować i myśleć pozytywnie.

Czy czegoś Wam brakowało, lub brakuje obecnie w rozwoju Waszych Afrykańskich operacji?

Tak, brakuje nam kontaktów tam na miejscu. Na przykład, gdybyśmy mieli kontakt do studentów, którzy wcześniej studiowali w Polsce i wrócili do domu to mielibyśmy fantastyczną bazę. Natomiast w tej chwili nie mamy takich kontaktów i pracujemy nad ich rozwojem. A to dlatego, iż w Afryce nie można poruszać się bez ludzi, którzy znają lokalne uwarunkowania. Proszę zauważyć, iż wyjazdy do Afryki nie są tanie. Afryka nie jest tania! Hotele nie są tanie. Jedzenie, które jest bezpieczne nie jest tanie. Na pewno dysponując kwotą pieniędzy pozwalającą na wyjazd do Afryki można zastanowić się nad kilkoma alternatywnymi inwestycjami. Inwestycje w Afryce są i ryzykowne i nie są tanie. W związku z tym zachęcam do korzystania z lokalnych ekspertów. Wiele organizacji humanitarnych działa właśnie w tym modelu, w tym również Fundusze Norweskie, które rzadko kiedy wysyłają Norwegów do Afryki, a najczęściej korzystają z usług Afrykańczyków.

Bezpośrednio nawiązując do tego co właśnie powiedziałeś: czy w ogóle warto myśleć o robieniu biznesu w Afryce jeżeli jest tam tak ciężko?

Oczywiście, że warto! Za chwile w samej tylko Nigerii będzie tyle ludzi co w połowie Unii Europejskiej.

Czy i jeżeli tak to jak Nasi Czytelnicy mogą zaangażować się w rozwój Twojego biznesu w Afryce?

Bardzo mile widziany jest kontakt od ludzi, którzy mają kontakty w Afryce i są skłonni się nimi z nami podzielić. Ponadto, serdecznie zapraszamy również studentów na praktyki oraz staże. Już teraz planujemy przyjąć studentów z Erasmusa, być może za chwilę połowa naszej firmy to będą praktykanci i studenci. Podobnie działając, naszą strategię marketingową opracowała organizacja studencka 180 Degrees Consulting z Uniwersytetu Bocconi w Mediolanie. Mamy ogromne wsparcie od studentów, ponieważ bardzo podoba im się idea naszej firmy – to co robimy. Zachęcamy również Polskich studentów do zaangażowania w nasz rozwój.

Zdzisławie: gratulujemy Waszych dotychczasowych sukcesów, trzymamy za Was kciuki i dziękujemy za podzielenie się z Naszymi Czytelnikami Twoją wiedzą i doświadczeniem!

***

My – tak jak zawsze – jesteśmy do Państwa dyspozycji i zachęcamy do rozwoju mądrego biznesu w Afryce oraz zgłębienia wątków poruszonych w tym wywiadzie. W szczególności do zgłębienia przykładu Etiopii, którą z punktu widzenia modelu rozwoju gospodarki porównać można do Chin. Pisaliśmy o tym tutaj, tutaj oraz tutaj. Polecamy również artykuł na temat wzrostu gospodarczego w Afryce korzystający z wiedzy Dr. Carlos Lopes byłego Szefa Komisji Ekonomicznej ONZ na Rzecz Afryki, czy wnioski z rozmowy z Abebe Selassie, Dyrektorem Departamentu Afrykańskiego w Międzynarodowym Funduszu Walutowym.