Jesteśmy przekonani, iż nawet dla okazjonalnych czytelników InvestAfrica.pl oczywistym jest fakt, iż nie można mówić o Afryce jak o jednym państwie. To dlatego, iż Afryka składa się z 54 bardzo zróżnicowanych krajów, które są bardziej zróżnicowane wewnętrznie niż cała UE. Nie trzeba spędzić dużo czasu nad analizą „Afryki”, aby zrozumieć, iż niektóre państwa są dużo ważniejsze niż inne i to właśnie o nich mówi się cały czas. O pierwsze miejsce na tej liście konkuruje Nigeria: najbardziej ludne państwo Afryki. Po naszych wizytach do dwóch innych kluczowych gospodarkach kontynentu: Etiopii i RPA  Redakcja InvestAfrica.pl odwiedziła Nigerię w grudniu zeszłego roku w ramach wyjazdu zorganizowanego przez ThinkAfrica.

Poniższy artykuł ma na celu przedstawienie faktów, subiektywnych opinii oraz komentarzy autora i naszych Nigeryjskich rozmówców. Z powodu ogromnej ilości wiedzy, którą chcemy przekazać Państwu za pomocą tego artykułu został on podzielony na kilka części. Zapraszamy do lektury i z góry serdecznie dziękujemy za Państwa czas!

Zrozumienie Nigerii

Nie da się zrozumieć żadnego państwa bez jego fizycznych odwiedzin. Jednocześnie nie można zrozumieć tego co się widzi na miejscu bez posiadania wiedzy na temat jego historii. Obszary obecnie stanowiące Nigerię były koloniami brytyjskimi. Państwo uzyskało niepodległość 1 października 1960 roku. Konieczne jest zrozumienie, iż populacja Nigerii składa się z trzech głównych plemion: Hausa, Igbo i Yoruba, które zamieszkują następująco północną, południowo-wschodnią i południowo-zachodnią część kraju, o powierzchni prawie trzykrotnie większej od powierzchni Polski.

Klucz do zrozumienia Nigerii w dużej części jest dokładnie taki sam jak klucz do zrozumienia USA, Rosji czy Indii. A mianowicie: oczywiście każde z wymienionych państw jest ogromnym państwem z – w przypadku Nigerii – około 190mln ludzi (niektórzy eksperci są przekonani, iż populacja już dawno przekroczyła 200mln, lecz po prostu organy statystyczne państwa nie mają o tym pojęcia). Jeżeli natomiast wszystko co widzi osoba analizująca Nigerię to państwo ze 190mln ludzi to, przykro mi to powiedzieć, nie rozumie on nic na temat Nigerii. Konieczne jest zrozumienie również stanów, z których składa się Nigeria – 36 i Federalnego Terytorium Stolicy – i ich wewnętrznej polityki. Dodatkowo koniecznym jest rozumienie relacji pomiędzy poszczególnymi stanami oraz stanami, a rządem centralnym umiejscowionym w Abudży.

Abeokuta, fot. Mateusz Ciasnocha

O ile zrozumienie USA, Rosji czy Indii może zakończyć się w tym miejscu to nie jest to możliwe w przypadku Nigerii. To ponieważ z formalnym systemem władzy składającym się z rządu centralnego i rządów stanowych współistnieje nieformalny czy lepszym słowem jest tutaj tradycyjny system władzy, który składa się ze skomplikowanej mieszaniny królów i wodzów. Możemy zaświadczyć bazując na doświadczeniach konsultingowych naszej Redakcji, iż brak świadomości o istnieniu nieformalnego systemu władzy jest najczęstszą przyczyną porażki inwestorów zagranicznych zwabionych ogromnym potencjałem najbardziej ludnej gospodarki Afryki.

Ludzie

Nasza wizyta w Nigerii składała się z ogromnej liczby spotkań wśród których najważniejszym było spotkanie z byłym Prezydentem Nigerii rządzącym krajem w latach 1999-2007: Olusegun Obasanjo, które odbyło się w Bibliotece Prezydenckiej w stolicy stanu Ogun: Abeokuta. Niemniej jednak, jak można było się spodziewać, to przede wszystkim spotkania z ludźmi aktywnie zaangażowanymi w świat biznesu były najbardziej owocne.

Wszyscy, z którymi się spotkaliśmy byli niezwykle chętni do ciężkiej pracy na rzecz polepszenia własnej przyszłości, przyszłości swojej rodziny i państwa. Jednym z najciekawszych spotkań było spotkanie z prawnikiem, który od kilku lat pełni funkcję Sekretarza Gubernatora jednego z nigeryjskich stanów. Osoba ta – jak znacząca większość ludzi, z którymi rozmawialiśmy – spędziła znaczącą część swojej kariery zawodowej poza Nigerią: w USA i Wielkiej Brytanii, aby wrócić do domu i wykorzystać ogromne szanse biznesowe, które znane są wszystkim inwestorom zainteresowanym potencjałem Afryki.

Doświadczenie ludzi, z którymi rozmawialiśmy pokazuje, iż w Nigerii nie ma nic oczywistego: zawsze należy negocjować. Ponadto są oni przekonani, iż kraj jest pełen szans biznesowych, które czekają na ich dostrzeżenie. W porównaniu z USA, czy Wielką Brytanią Nigeria jest dziewiczym lądem, gdzie nadal pisze się zasady gry i tworzy strukturę całych sektorów, których stopnia rozwoju nie można porównywać to tego co znamy z Polski. Nie możemy zapomnieć, iż powyższy fakt ma dwie strony medalu: pozytywną i negatywną.

fot. Mateusz Ciasnocha

Nasi rozmówcy zwrócili uwagę, iż koniecznym i najbardziej efektywnym sposobem zaangażowania się w rozwój Nigerii jest wykorzystanie sieci znajomych i ich kontaktów. Jak łatwo się domyślić celem wyjazdu Redakcji InvestAfrica.pl było właśnie pogłębienie relacji z naszymi obecnymi Partnerami w regionie oraz nawiązanie nowych relacji. Jak zawsze serdecznie zachęcamy Państwa do korzystania z naszych zasobów.

Ponieważ konkurencja w państwie jest ogromna, a dostrzeżone szanse biznesowe ograniczone koniecznym jest bycie nie tylko mądrym książkowo, lecz również mieć coś z cwaniaka [ang. book smart vs. street smart], ponieważ wokół nas – jak doświadczyliśmy w grudniu – jest bardzo dużo cwaniaków. Niemniej jednak, nie jest trudno wyróżnić się wśród konkurencji poprzez bycie… niezawodnym. Nasz rozmówca przytoczył historię, która miała miejsce zaraz po jego przyjeździe do Nigerii. Pożyczył on pieniądze od bogatego Nigeryjczyka i zaczął biznes, który miał się udać. Niestety biznes nie udał się i to co zrobił ten młody człowiek zaskoczyło jego kredytodawcę. A mianowicie przeprosił go za porażkę biznesową i po tym jak zarobił pieniądze w kolejnym biznesie oddał pieniądze z odsetkami. Jego kredytodawca popłakał się, gdy o tym usłyszał.

Jak pokazuje powyższy przykład zbudowanie zaufania jest kluczowym działaniem przedsiębiorcy, który chce działać w państwie, którego instytucje nie działają jak w szwajcarskim zegarku. Gdy nie ma zaufania koszty transakcyjne są zbyt duże, aby jakikolwiek biznes miał sens w sytuacji, gdy brakuje zaufania pomiędzy partnerami biznesowymi. Nasz rozmówca ze smutkiem zauważył, iż w Nigerii jest ogromna ilość ludzi, której nawet własny brat nie pożyczy pieniędzy, ponieważ nie uważa, iż te pieniądze do niego nie wrócą! Liczne są też przykłady krawców, którzy zapewniają klientki, iż suknia będzie gotowa na ten i ten dzień, a gdy ten dzień ma miejsce krawiec zastanawia się, gdzie może kupić potrzebny materiał. Nasz rozmówca zauważa, iż jego żona nie raz była zapłakana kilka godzin przed przyjęciem właśnie przez tego typu zachowanie.

W czasie pobytu w Nigerii spotkaliśmy się również z konsultantem, który zdecydował się wrócić do Nigerii z USA w roku 2002 po otrzymaniu ofert pracy od trzech największych banków w kraju. Nasz rozmówca pomyślał sobie, iż jeżeli banki się o niego biją to zapewne może dużo osiągnąć na własną rękę i dlatego podjął decyzję o pracy w firmie, która stworzyła nigeryjski e-paszport. W swojej karierze firma założona przez naszego rozmówcę: Ciuci Consulting była zaangażowana w rozwój strategii wejścia na rynek nigeryjski telefonicznego giganta Etisalat ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Wieloletnia praca w i na rzecz Nigerii doprowadziła naszego rozmówcę do wniosku, iż nie możliwym jest rozwój Nigerii poprzez skupianie się tylko na Lagos i Abudży. Dlatego założył On Delta Development Group, której celem jest zachęcanie prywatnych inwestorów do inwestycji w Stanie Delta. Ten region Nigerii jest dobrze opisany i znany wszystkim inwestorom, ponieważ właśnie tam znajdują się ogromne lądowe złoża ropy naftowej, których eksploracja jest powodem wielu konfliktów. Założyciel Ciuci Consulting zauważa, iż największym problemem regionu jest fakt, iż sektor prywatny nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za rozwiązanie problemów regionu. Co prawda w przeciągu ostatnich dwóch lat działania Delta Development Group podpisane zostało podpisane 500 MoU [ang. Memorandum of Understanding] pomiędzy sektorem publicznym, a prywatnym, lecz żaden z inwestorów nie zrobił nic więcej poza podpisaniem dokumentów.

Rolnictwo

Z populacją, która za niedługo przekroczy 200mln ludzi branża rolna jest kluczem do zrównoważonego rozwoju Nigerii. Do tej pory, dzięki różnym projektom, w które byliśmy zaangażowani wiedzieliśmy, iż Nigeria ma bardzo dobre warunki do produkcji trzciny cukrowej, ryżu oraz palmy oleistej. Na miejscu dowiedzieliśmy się, iż trzy uprawy, które zjada każdy Nigeryjczyk codziennie niezależnie od tego, z którego plemienia się wywodzi to: cebula, papryka oraz pomidory. Nasze podróże po państwie ujawniły, iż wielcy dzisiejszego rolnictwa tacy jak Nestle, czy Olam International już od wielu lat obecni są w Nigerii.

Równie obiecująca jest hodowla zwierząt. Ciekawostką jest fakt, iż jedno z największych gospodarstw rolnych Nigerii produkujących drób należy do byłego Prezydenta Nigerii i dostarcza drób do sieci KFC, która niedawno otworzyła swoje sklepy w najbardziej licznym państwie Afryki. Podobnie sytuacja wygląda z produkcją jaj: są one wszechobecne w Nigeryjskiej kuchni.

Choć ziemia i warunki klimatyczne Nigerii są fantastyczne do rozwoju rolnictwa to sektor zmierza się z większymi problemami stanowiącymi przeszkodę do jego rozwoju: infrastrukturą (a raczej jej brakiem), dostępem do wiedzy oraz dostępem rynków. Ponadto rolnictwo i zawód rolnika nie cieszą się dużym poważaniem społecznym, ponieważ widziane są jako zawody „przegranych”.

Nasi rozmówcy zapewniali nas, iż trend ten ulega powoli zmianie. Również dlatego, iż Nigeria doświadczyła recesji spowodowanej spadkiem światowych cen ropy naftowej. Ciekawym przykładem na poparcie powyższej tezy jest przykład byłego trenera sportowego, który po piętnastu latach pracy zmienił branżę i rok temu zaczął uprawiać hektar ziemi, co okazało się kompletną porażką. To dlatego, iż zarządzanie ziemią zlecił ludziom, którzy nie mieli zielonego pojęcia o rolnictwie. Planem na ten rok jest samodzielne zarządzanie gospodarstwem.

fot. Mateusz Ciasnocha

Brak zrozumienia branży rolnej wśród Nigeryjczyków prowadzi nas do najważniejszej myśli na temat branży rolnej: w czasie naszego dwutygodniowego pobytu w Nigerii dosłownie każdy, z którym rozmawialiśmy chciał inwestować/działać w branży rolnej. Co najmniej 99% naszych rozmówców nie miało zielonego pojęcia o tej branży, z których znacząca grupa myślała, iż wie na jej temat dużo. Z punktu widzenia inwestora zagranicznego szanse na inwestycje w branży rolnej w Nigerii są ogromne i Państwa wiedza ma tam niezwykłą wartość. To powiedziawszy musimy Państwa ostrzec, iż koniecznym jest zainwestowanie czasu na rozmowę z 100 osobami, aby zidentyfikować tą jedną, która faktycznie powinna być naszym lokalnym partnerem. Jest to bardzo nieefektywny czasowo sposób robienia biznesu, przynajmniej w jego początkowym okresie.

Wizyta w Nigerii dała nam możliwość rozmowy z doradcą Ministra Rolnictwa Nigerii, który sam jest rolnikiem, a także zarządza zakładem przetwórczym płodów rolnych. Gospodarstwo jest położone kilkadziesiąt kilometrów od stolicy kraju: Abudży i uprawa 111ha ziemi, której wartość wzrosła trzykrotnie z poziomu 2.000USD/ha od momentu jej zakupu pięć lat temu. Gospodarstwo nie posiada systemu nawadniania, ponieważ sezon deszczowy, który trwa od maja do listopada przynosi 800mm deszczu na rok. Gospodarstwo uprawia: kukurydzę, soję i ryż, które plonują następująco: 4-5t/ha kukurydzy, 3,5t/ha soi oraz 3-4t/ha ryżu. Ponadto, gospodarstwo świadczy usługi rolnicze dla innych gospodarstw. Cena orki to 100.000NGN/ha, czyli znacząco więcej niż cena tej samej usługi w Polsce. Jednocześnie firma skupuje soję do przetwórstwa, za którą płaci 120.000NGN/t, czyli znacząco mniej niż cena tej samej rośliny na światowych rynkach.

W czasie grudniowego pobytu w Nigerii było nam dane spotkać się z jednym z najsłynniejszych młodych biznesmenów operujących w branży rolnej, którego dokonania wychwala magazyn Forbes. Choć historia tego młodego człowieka jest niezwykle ciekawa to Jego zrozumienie branży rolnej niestety nie powaliło nas na kolana. Historia słynnego gospodarstwa rolnego zaczęła się w roku 2008, kiedy inwestor zagraniczny chciał stworzyć gospodarstwo rolne w Nigerii pod warunkiem, iż agenda rządowa NIRSAL dołączy do projektu. Pomimo licznych zapewnień przedstawicieli rządu poparcie nigdy się nie zmaterializowało i inwestor zagraniczny wycofał się.

Niemniej jednak, lokalni partnerzy podjęli decyzję, iż chcą rozwijać projekt na własną rękę i na początku wydzierżawili 17.000ha ziemi, które potem zostało zwiększone do 55.000ha. Od 2008 roku biznes przeszedł przez wiele wyzwań. W 2015 roku gospodarstwo nawiedziła powódź, a niedawno partner w projekcie podjął decyzję, iż chce wziąć udział w wyborach i dla niego oczywistym było, iż biznes będzie służył za przysłowiowy kufer złota na finansowanie jego kampanii wyborczej. Gdy młody partner się na to nie zgodził lokalny partner wyszedł on z biznesu zabierając ze sobą 17.000ha, które początkowo wydzierżawiła firma.

Tak więc teraz gospodarstwo dzierżawi 45.000ha, które niedawno znalazły się na celowniku jednego z najbogatszych ludzi w kraju, który podjął decyzję, iż chce bardzo mocno inwestować w branżę rolną. Ten bogaty Nigeryjczyk postawił ultimatum młodemu przedsiębiorcy mówiąc, iż ma się on wynieść z jego gospodarstwa i temat zamknięty. Na szczęście młody przedsiębiorca celująco odrobił lekcję z robienia biznesu w Nigerii i nawiązał bardzo mocne relacje z lokalnymi królami i wodzami, a przez to lokalną społecznością reprezentowaną przez swoich przywódców. Gdy przyszłość gospodarstwa została zagrożona to właśnie lokalna społeczność powiedziała bogatemu Nigeryjczykowi, iż jeżeli chce to może on to gospodarstwo przejąć, lecz nic nie będzie bezpieczne. To właśnie dlatego bogaty Nigeryjczyk odpuścił.

Jak wyjaśniliśmy w powyższych paragrafach nie powinno dziwić, dlaczego gospodarstwo rolne nie rozwija się tak szybko jak chciałby jego właściciel. Niemniej jednak, byliśmy bardzo zaskoczeni faktem, iż tylko w zeszłym roku gospodarstwo dobiło do uprawy 1.000ha ryżu z 45.000ha wydzierżawionych na 99 lat. Do uprawy nie stosuje się żadnych maszyn rolniczych: wszystko robione jest ręcznie. Od uprawy ziemi, poprzez sadzenie i pielęgnację plantacji, po omłot. Nie stosuje się żadnego płodozmianu, a ryż plonuje na poziomie 4t/ha.

Rozmawialiśmy również z przedstawicielem Stanu Delta, który bardzo zachęcał nas, a przez to Państwa, do inwestycji w reprezentowanym przez Niego regionie Nigerii mówiąc: jeżeli chcesz 3.000ha, przyjdź do nas – ta ziemia czeka na Ciebie i Twoje doświadczenie. Jak zauważył nasz rozmówca problemem jest fakt, iż młodzi ludzie inspirują się sukcesem Davido i po prostu nie chce im się pracować w branży rolnej. Przykładem jest tutaj plantacja palmy oleistej o powierzchni 5.000ha, której zarządca jest z Ghany… ponieważ żaden z lokalnych mieszkańców nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności za rozwój gospodarstwa. Sąsiadem plantacji jest gospodarstwo produkujące jaja, których podaż w Nigerii to tylko 18% (!) popytu. Chcemy przytoczyć również przykład konkursu dla młodych przedsiębiorców rolnych, w którym 15 przedsiębiorców otrzymało 50.000NGN na rozwój biznesu. Jest to równowartość 150USD, a organizatorzy zaznaczają, iż byli dosłownie noszeni na rękach przez zwycięzców. To pokazuje jak bardzo bogaci jesteśmy i jednocześnie jak tylko odrobina dobrych chęci może stanowić zaczyn bardzo mocnego biznesu.

Podsumowując to co dowiedzieliśmy się w Nigerii na temat tamtejszego rolnictwa: wszystkie środki do produkcji rolnej takie jak nawozy, herbicydy czy pestycydy są importowane. Co prawda można stworzyć bardzo ładne tabelki w Excelu mówiące nam, ile będziemy zarabiać, lecz wystarczy, iż kurs wymiany USD zmieni się o kilka procent i cały biznes przestaje mieć sens. Dlatego każdy biznes rolny, którego celem jest substytucja importu płodów rolnych do Nigerii jest niezwykle mocnym biznesem. Pragniemy jeszcze raz podkreślić, iż mocny biznes wcale nie znaczy łatwy biznes. W tym miejscu chcielibyśmy również polecić Państwu książkę Howard’a G. Buffett 40 Chances, która w sposób całościowy traktuje o problemach i szansach inwestycyjnych w branży rolnej.

Energia

Podobnie jak w przypadku rozmowy o rolnictwie, sektor energetyczny jest kluczowy w rozmowie o teraźniejszości i przyszłości Nigerii tak samo jak Nigeria jest kluczowa w globalnym zrozumieniu branży energetycznej. Najbardziej ludne państwo Afryki jest dwunastym największym producentem ropy naftowej (która jest bardzo wysokiej jakości: klasa Bonny Light) na świecie i jej dziewiątym największym eksporterem. Jako ciekawostka pragniemy zauważyć, iż przewodniczący OPEC: Organizacji Eksporterów Ropy Naftowej Mohammed Barkindo jest Nigeryjczykiem.

W czasie naszego wyjazdu spotkaliśmy się z opinią, iż z geologicznego punktu widzenia Nigerię należy rozumieć jak ogromny basen gazu ziemnego z kroplą ropy naftowej w tym basenie. Jest to kluczowy fakt do zrozumienia przyszłości Nigerii, ponieważ przewiduje się, iż to właśnie gaz ziemny jest kluczem do przejścia na bardziej ekologiczny system energetyczny przyszłości, w którym odnawialne źródła energii grają ważną rolę.

Warto zauważyć, iż marki takie jak Total, czy Chevron są wszechobecne w Nigerii. Ceny paliw były stałe w trakcie naszego pobytu i wynosiły 145NGN/l benzyny, 200NGN/l oleju napędowego i 85NGN/l kerozyny. Tak, w Nigerii nadal można kupić kerozynę, która często używana jest do oświetlania domów. W naszych wielu rozmowach na temat elektryfikacji Nigerii często słyszymy, iż ogromną nadzieję pokłada się w systemach solarnych off-the-grid takich jak Lumos MTN, które mogliśmy obejrzeć i kupić w wielu punktach sprzedaży MTN. Niestety, nie widzieliśmy wielu tych zestawów zamontowanych na dachach domów, które nadal polegają na kerozynie do zaspokojenia swoich potrzeb oświetleniowych.

Obecnie bardzo dużo dzieje się w Nigeryjskiej branży energetycznej: Aliko Dangote, najbogatszy Nigeryjczyk i Afrykańczyk, założyciel Dangote Group buduje trzecią w państwie rafinerię o wydajności 634.000bbls/dzień [baryłek/dzień]. Inwestycja ta ma na celu przezwyciężenie trendu, który widoczny jest również w branży rolnej: produkty nie przetworzone są eksportowane z Nigerii do innych państw, gdzie zostają przetworzone, aby później wrócić do Nigerii jako produkty finalne. Ta sytuacja ma miejsce z produktami ropopochodnymi jak również płodami rolnymi.

fot. Mateusz Ciasnocha

Wspomniany już gaz ziemny oferuje również ogromną szansę biznesową. Nie tylko znacząca część gazu ziemnego jest obecnie spalana [ang. flaring] w procesie produkcji ropy naftowej. Ponadto gaz ziemny w formie LNG: Liquified Natural Gas [pol. skroplony gaz ziemny] oferuje rozwój niezwykle ciekawych modeli biznesowych. A mianowicie LNG ma temperaturę poniżej -160°C, co sprawia, iż jest ta forma pozwala na transport i magazynowanie nie tylko energii, lecz również chłodu, który ma ogromną wartość w Nigerii. Proszę wyobrazić sobie, iż aż 80% potrzeb energetycznych osiedli mieszkaniowych to właśnie potrzeby chłodnicze. Produkcja energii z LNG może zaspokoić właśnie te potrzeby jednocześnie produkując energię elektryczną i ciepło, które może zostać zastosowane do innych potrzeb. Podobne modele biznesowe można stworzyć w branży spożywczej, gdzie na przykład mleczarnie potrzebują energię elektryczną, chłód i ciepło jednocześnie. Należy jeszcze powiedzieć, iż gaz ziemny umożliwia integracje odnawialnych źródeł energii – zwłaszcza energii słonecznej – w zintegrowanym systemie energetycznym. Już teraz widzieliśmy na drogach bardzo wiele ciężarówek firmy Dangote wyprodukowanych w Chinach, które napędzane były CNG: Compressed Natural Gas [pol. skompresowany gaz ziemny].

Kluczowa rzecz, o której należy powiedzieć analizując system energetyczny Nigerii jest fakt, iż praktycznie każdy zamożny dom, fabryka czy firma usługowa posiada generator prądu zasilany olejem opałowym. Choć jest to konieczne rozwiązanie z punktu widzenia nieprzewidywalności dostaw energii to jednak stanowi to ogromny koszt w robieniu biznesu: z punktu widzenia inwestycji kapitałowej jak i kosztów operacyjnych, a przez to kładzie się cieniem na konkurencyjność Nigerii na arenie międzynarodowej. Pisaliśmy obszerniej na ten temat w naszym artykule z Welcome 2 Africa Forum.

Niestety, bardzo podobnie jak w przypadku branży energetycznej profesjonalizm przedstawicieli branży energetycznej, z którymi spotkaliśmy się w grudniu pozostawia bardzo wiele do życzenia. Głównym punktem spotkań w tej branży było spotkanie z zarządzającymi elektrownią, czy raczej czymś co miało już dawno być elektrownią, zasilającą w energię Lagos Island: jedną z najbardziej ekskluzywnych dzielnic mieszkalnych Lagos. Elektrownia oficjalnie miała zacząć produkcję energii z gazu ziemnego w 2014 roku, lecz do tej pory energia nie jest produkowana na miejscu, ponieważ podwykonawcy inwestycji okazali się niepoważni. Jednocześnie firma zawarła 15-letni kontraktu na dostawę prądu po cenie 29NGN/kWh, a kupuje ten sam prąd po cenie 36NGN/kWh: jak łatwo obliczyć tracąc 7NGN/KWh przy rocznych dostawach w wysokości 4 milionów kWh. Jednym słowem interes życia! Nasi rozmówcy dziwili się dociekliwością przedstawicieli naszej Redakcji, którzy zastanawiali się jak ten biznes będzie zarabiał pieniądze nie rozumiejąc naszych pytań i zdziwienia z faktu, iż firma, z którą rozmawiamy jest tak zaprojektowana, iż będzie tracić pieniądze przez 15 lat.

Podsumowując, szanse biznesowe w nigeryjskiej branży energetycznej są ogromne, lecz tak jak pokazuje powyższy przykład istnieje ogromna liczba partaczy, którzy nie mają pojęcia o tym co robią. Bardzo serdecznie prosimy Państwa: uważajcie na tych ludzi, bo jest ich ogromna ilość i często gęsto są oni podziwiani przez lokalnych i globalnych komentatorów biznesu, a po krótkiej rozmowie okazuje się, iż nie maja oni zielonego pojęcia o tym co robią.

Infrastruktura

Zrozumienie branży rolnej i energetycznej jest nierozłączne ze zrozumieniem branży infrastrukturalnej. Już samo podejście do lądowania w Lagos pokazuje, iż infrastruktura drogowa jest w stanie pozostawiającym wiele do życzenia. Co prawda po dwóch tygodniach podróżowania pomiędzy miastami Nigerii musimy stwierdzić, iż główne drogi są w całkiem dobrym stanie. Niemniej jednak, jeżeli ktoś wymyśli sobie, iż będzie produkował jaja w jednym miejscu Nigerii i rozwoził je po całym kraju to musimy przestrzec, iż taki model biznesowy skazany jest na kompletną porażkę.

fot. Mateusz Ciasnocha

Tak jak powiedzieliśmy analizując branżę energetyczną brak infrastruktury – czy to energetycznej, czy komunikacyjnej – stanowi ogromny koszt w robieniu biznesu w Nigerii i trzeba być świadomym tego faktu. Oczywiście sytuacja ta oferuje wyjątkowe szanse inwestycyjne dla długofalowych inwestorów chcących zainwestować w infrastrukturę, lecz faktem jest, iż łapówkarstwo, o którym będziemy pisać później, i praworządność Nigerii nie bez powodu odstrasza inwestorów potencjalne zainteresowanych wykorzystaniem tych właśnie szans inwestycyjnych. W tym miejscu chcielibyśmy zaprosić Państwa do naszego artykułu zainspirowanego rozmową z Carlosem Lopes – byłym Szefem Komisji Ekonomicznej ONZ do spraw Afryki – który rozbiera zidentyfikowane problemy na czynniki pierwsze i tłumaczy co należy zrobić, aby w sposób skoordynowany je rozwiązać.

Podróże po państwie pozwalają stwierdzić, iż Nigeria naprawdę buduje się na całego. Przy drogach widać wiele firm produkujących pustaki na lokalne potrzeby, co pozwala wyciągnąć wniosek, iż istnieje szansa na konsolidację i profesjonalizację tej branży. Jednocześnie nowe lotnisko na wschód od Lagos położone nieopodal nowej rafinerii Dangote Group jest na ukończeniu. W Nigerii spotkaliśmy również bardzo dużą ilość przedsiębiorców, którzy pokładają nadzieję w budowie osiedli mieszkaniowych, czy stref przemysłowych. Wiele z tych projektów, takich jak na przykład Amen Estate, stawia na diasporę nigeryjską, która chce wrócić do domu, lub ekspatów, którzy przyjeżdżają do Nigerii w związku z pracą.

Finansowanie

Jedną z najczęściej spotykanych rad na temat finansowania, z którą spotkaliśmy się w Nigerii jest bardzo prosta: nigdy w życiu nie pożyczaj pieniędzy w Nigerii. Jeżeli koszt pożyczania pieniędzy to średnio 20%/rok przewagę mają Ci, którzy mają dostęp do tańszego finansowania z zewnątrz Nigerii i jest naszą ogromną radością, iż czytelnicy tego artykułu zaliczają się właśnie do tej szczęśliwej grupy.

W grudniu spotkaliśmy się z firmą private equity Verod Capital Managament, która rozpoczęła działalność w 2008 roku. Firma zainwestowała już całość ze 120mln USD, które powierzyli im inwestorzy i teraz jest w trakcie tworzenia następnego funduszu inwestycyjnego o kapitalizacji 150mln USD. Teza inwestycyjna firmy jest niezwykle prosta: chce ona inwestować w firmy, które stanowią substytut importu do Nigerii. I dlatego właśnie firma zainwestowała w biznesy spożywcze takie jak Farm Pride i Niyya Farm Food & Drinks Co. Ltd., czy producenta puszek dla Coca-Coli, czy Heineken firmę GZ Industries. Jednymi z nowszych inwestycji funduszu są gospodarstwo rybne w Nigerii, biznes farmaceutyczny, sieć szkół w Ghanie czy francyza MAC na teren Afryki Subsaharyjskiej.

Zarządzający funduszem zauważają, iż średnio na każde 50 biznesów, które stają się o finansowanie tylko jeden nadaje się do przelewu pieniędzy. Ponadto, finansiści zauważają, iż Nigeria musi potwierdzić nadzieję inwestorów zagranicznych, iż to pieniądze zainwestowane w tym kraju przyniosą lepsze zwroty z inwestycji niż zainwestowane w innych częściach świata, aby to osiągnąć konieczne jest stworzenie otoczenia prawnego i ram zarządzania [ang. governance], a tutaj jest – niestety – jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Nasi rozmówcy są przekonani, iż Nigeria nie jest wstanie się rozwinąć bez kapitału z zewnątrz państwa i wiedzy, która podąża za tym kapitałem.

Naszym kolejnym bardzo ciekawym rozmówcą reprezentującym sektor finansowy była Bose, która była częścią zespołu, który wprowadzał w życie wytyczne Nigerian Sustainable Banking Principles w jednym z największym banków kraju. Obecnie Bose zarządza Lagos State Employment Trust Fund, którego celem jest stworzenie jednego miliona nowych miejsc pracy w Stanie Lagos do końca 2019 roku. Cel ten ma zostać osiągnięty poprzez niekończący się [ang. perpetual] fundusz inwestycyjny wielkości 25mld NGN. Fundusz ma mandat pożyczania pieniędzy w kwocie maksymalnie 5mln NGN oprocentowanych na 5%/rok małym i średnim przedsiębiorstwom [MŚP] zarejestrowanym z Stanie Lagos. Celem jest wsparcie 100.000 MŚP do roku 2019, a przez to stworzenie 1mln nowych miejsc pracy. Jedną wskazówką, którą dzieli się Bose jest fakt, iż oprócz dostępu do finansowania współpraca z zarządzanym przez Nią funduszem oferuje również możliwość rozwoju umiejętności księgowych, które są konieczne do dostępu do następnych rund finansowania komercyjnego, na przykład pochodzącego z banków.

Przedsiębiorczość

W czasie naszego pobytu uczestniczyliśmy również w konferencji na temat przedsiębiorczości, w czasie której usłyszeliśmy jedne z najbardziej mądrych komentarzy na temat robienia biznesu, z którymi kiedykolwiek się spotkaliśmy.

Jeden z prezenterów zaznaczył, iż statystyka jest dużym problemem w robieniu biznesu w Nigerii, co jednocześnie stanowi szansę biznesową. A mianowicie nikt dokładnie nie wie, ile jest ludzi w Nigerii. Oficjalne statystyki mówią o około 180mln, inni mówią o 200mln, a bardziej odważni uważają, iż państwo ma populację 250mln ludzi. Pojawia się tutaj pytanie jak rząd może tworzyć politykę, gdy nie ma on pojęcia o istnieniu swoich obywateli. Odpowiedź jest bardzo prosta: nie może. Pisaliśmy więcej na temat i jak zaradzić temu problemowi w naszych artykułach z LSE: Can technology fix Nigeria oraz w rozmowie z Dyrektorem Departamentu Afrykańskiego w Międzynarodowym Funduszu Walutowym: Abebe Selassi.

Uczestnicy konferencji na temat przedsiębiorczości, fot. Mateusz Ciasnocha

Kolejny z panelistów mówił o niezwykle koniecznym rozdzieleniu definicji przedsiębiorcy [ang. entrepreneur] od definicji biznesmena [ang. businessman] zaznaczając, iż aby ktokolwiek stał się biznesmenem musi najpierw być przedsiębiorcą. Faktem jest, iż każdy z nas jest przedsiębiorcom, ponieważ każdy z nas widzi problemy, które istnieją wokół nas. Kluczem do sukcesu jest ciekawość świata, która prowadzi do zrozumienia łańcuchów wartości wokół nas. Dopiero kiedy zrozumiemy, jak funkcjonują branże, w których chcemy operować możemy mówić o chęci założenia biznesu.

Wydajność pracy oraz bycie, czy raczej nie bycie na czas

O wydajności pracy w Nigerii moglibyśmy mówić godzinami, lecz wszystko sprowadza się do bardzo prostego wniosku: taki koncept jak wydajność pracy w Nigerii… nie istnieje. Począwszy od zdziwienia na twarzach obsługi hotelowej, gdy pytaliśmy się o dlaczego internet nie działa od trzech dni poprzez godziny zmarnowane w korkach, a kończąc na byciu na czas na spotkania.

Nasze największe opóźnienie wynosiło sześć godzin (!) i spowodowane było czekaniem na autobus, który zarezerwowany był od dwóch tygodni. Co prawda autobus czekał na nas od wieczora poprzedniego dnia, lecz nie miał on paliwa, a następnego dnia rząd ograniczył dostępność paliwa na stacjach benzynowych, więc musieliśmy czekać na drugi autobus, który przyjechał właśnie po sześciu godzinach. Nasze drugie z kolei największe opóźnienie wynosiło pięć i pół godziny, a opóźnienie po dwie-trzy godziny było zupełną „normalnością”. Tak więc dojazdy na spotkania, które były umówione na godzinę 11 rozpoczynaliśmy o godzinie 11:30, gdzie dojazd zajmował nam dwie godziny…

Nie było też nic dziwnego w fakcie, iż nikt w naszej grupie (wliczając w to organizatorów) nie miał pojęcia, dokąd dokładnie jedziemy. Jak w końcu okazało się, iż jeden z uczestników wie, gdzie mamy się kierować to osoba ta podjęła decyzję, iż najwygodniej siedzi się na samym końcu autobusu i stamtąd kierowała naszymi poszukiwaniami „słynnego” w całym państwie pomnika przyrody w Abeokucie, o którym nikt z mieszkańców Abeokuty nie miał pojęcia.

Targ w Lagos, fot. Mateusz Ciasnocha

Dwa tygodnie spędzone w Nigerii pozwoliły nam wyrobić nową perspektywę na rozwój telekomunikacji i jej powszechną dostępność. Zwykle argumentuje się, iż dostępność do telefonii komórkowej ma potencjał zmienienia trajektorii rozwoju państwa bez konieczności ponoszenia ogromnych wydatków na budowę tradycyjnej infrastruktury. Być może jest to prawdą: czas pokaże. Obraz, który my widzieliśmy w Nigerii w grudniu 2017 roku wygląda tak, iż większość ludzi z dostępem do mobilnego internetu traci czas na oglądanie głupich filmików na ekranach ich telefonów. Przykre, lecz niestety prawdziwe.

Jedną z częstych rad, którą słychać od ekspertów na temat robienia biznesu w Afryce jest fakt, iż będą opóźnienia. Patrząc na to z perspektywy bycia na miejscu nasz wniosek jest następujący: jedyną rzecz, którą posiadam to mój czas. Jeżeli ktoś go nie szanuje to przykro mi, ale nie chcę współpracować z tą osobą.

Ostatnią myślą na temat bycia na czas i Afryki jest proste pytanie: jak to możliwe, iż samoloty odlatują w Afryce na czas? Naprawdę, po dwóch tygodniach spędzonych w Nigerii, jest to dla nas zagadka bez odpowiedzi.

Łapówkarstwo/jakość rządu/bezpieczeństwo

Nasze „doświadczenia” z łapówkarstwem w Nigerii rozpoczęły się już kilka minut po wylądowaniu na największym lotnisku państwa: Międzynarodowym Portem Lotniczym Murtala Muhammed w Lagos. Rząd Centralny porozwieszał liczne ogromne plakaty, które zachęcały do zgłaszania prób wyłudzenia łapówek pod podany numer telefonu. Dwóch stojących przez takim plakatem oficerów służy celnej zapytało się nas, czy nie mamy jakiś „prezentów” w naszym bagażu dla nich. Po trzykrotnym wyrażeniu zdziwienia z naszej strony, iż nie rozumiemy o co się oni nas pytają dostaliśmy dobrą radę, abyśmy następnym razem lepiej przygotowali się do naszej podróży do Nigerii.

Kolejna historia, którą słyszeliśmy od jednego z naszych rozmówców jest równie zaskakująca i jak podsumował nasz rozmówca: „pokazuje ona głupotę Nigeryjczyków.” A mianowicie: jeden ze stanów Nigerii ogłosił przetarg na budowę drogi. Oczywiście decydenci o tym kto wygra kontrakt dostali to co chcieli dostać, aby kontrakt trafił we właściwe ręce. Gdy wykonawca inwestycji rozpoczął prace to lokalny król, wodzowie oraz najbardziej pospolite bandy rabusiów powiedziały, iż chcą X% inwestycji, bo w przeciwnym razie będą „przeszkadzać” w projekcie. Przedsiębiorca nie myślał o tym dwa razy i wyniósł się z tej okolicy, bo po prostu ten biznes nie miał sensu. Nasz rozmówca głośno myśląc powiedział: „Jak niezwykle głupie jest zachowanie tych ludzi. Kto będzie z tej drogi najczęściej korzystał: ten przedsiębiorca, czy Ci którzy chcieli łapówki?”

W czasie dalszych rozmów z Nigeryjczykami usłyszeliśmy, iż – co również widzieliśmy na własne oczy – oczywiście korupcja ma miejsce w Nigerii. Ponadto polecono nam, abyśmy zakładali, iż wszystko co robi rząd jest niestałe. W jednym słowie: jeżeli zakładamy, iż Nigeria nie jest normalnym państwem to wszystko będzie dobrze. Jeżeli natomiast zakładamy, iż Nigerię da się zrozumieć to skazani jesteśmy na porażkę. Brak stałości i długowzroczności w działaniach rządu pokazuje przykład producenta mebli, z którym rozmawialiśmy, którego fabryka upadała w ciągu 24h, ponieważ rząd wprowadził cła na import skór, które wykorzystywane były w produkcji mebli. Tutaj pojawia się rada dla wszystkich inwestorów: musicie Państwo przeprowadzić stress test państwa biznesu tak, aby nie obudzić się z ręką w nocniku, gdy prawo zmieni się z dnia na dzień.

W czasie pobytu naszej Redakcji w Nigerii braliśmy również udział w przekazaniu pomocy finansowej dzieciom ze szkoły podstawowej Okeme, które było książkowym przykładem na to jak nie powinno się „pomagać”. Po pierwsze koszt torebek z nadrukowanym logo organizacji przekazującej pomoc był większy niż wartość zawartości tych torebek. Ponadto „prezentów” wystarczyło dla około 60% zebranych dzieci. Była to niezwykle żenująca sytuacja, w której uczestniczyliśmy i najbardziej smutne jest to, iż większość zagranicznych uczestników tego wydarzenie nie widziała nic złego w tym co robimy. Wręcz przeciwnie! Byli dumni ze swojej hojności, a ilość zdjęć opublikowanych na Facebook’u świadczących o „wielkoduszności” naszych towarzyszy podróży przyprawiła nas o zawrót głowy. Mówiąc o stabilności tego rodzaju pomocy musimy zauważyć, iż koordynator projektu napisał do nas maila po dwóch godzinach od rozstania (co jest zawrotną prędkością w Afryce) z pytaniem czy nie mamy pojęcia o jakichkolwiek bezpłatnych fellowships w USA, czy Europie, ponieważ, cytujemy, chce on jak najszybciej wyjechać z Nigerii do „lepszego świata.”

Po przekazaniu „pomocy” szkole podstawowej udaliśmy się zwiedzić muzeum niewolnictwa, które mieści się w bardzo nieokazałych barakach, które w większości są nadal zamieszkane. Przewodnik powiedział nam, iż to alkohol był największym powodem istnienia niewolnictwa, ponieważ to właśnie alkoholem kolonizatorzy przekupywali lokalnych wodzów, którzy sprzedawali im swoich poddanych. Aby historii było zadość podziękowaliśmy przewodnikom alkoholem za intersującą wizytę…

Bardzo chcielibyśmy, aby to co opiszemy w następnych paragrafach nie miało miejsca, lecz niestety wydarzyło się naprawdę. W czasie jednego z naszych wyjazdów poza Lagos kierowaliśmy się w stronę granicy z Beninem. Na drodze co kilka kilometrów były ustawione punkty kontrolne straży granicznej: oficjalnie po to, aby było bezpiecznie, a faktycznie po to, aby celnicy mogli ściągać łapówki od podróżnych. Na jednym z takich punktów kontrolnych zostaliśmy zatrzymani i celnik od razu podszedł do mnie – jedynego białego uczestnika wyjazdu – z pytaniem o paszport. Bez żadnego przedstawienia się, itp. Świadomy, iż chodzi o łapówkę zapytałem się go kim jest, ponieważ co prawda miał mundur, lecz żadnych odznak czy emblematów identyfikujących konkretną osobę.

Gdy my wdawaliśmy się w rozmowę widzieliśmy również co dzieje się z samochodem zatrzymanym przed nami. Grupa około siedmiu celników próbowała na siłę otworzyć drzwi samochodu, wyciągnąć z niego kierowcę, co im się udało. Ten zaczął uciekać przed celnikami, którzy po krótkiej chwili złapali go i zaczęli bić włączając w to bicie kolbą AK-47 po głowie. Jednocześnie jeden z celników wystrzelił trzy razy z jego AK-47 w powietrze. Wszystko to co opisane powyżej trwało 45 sekund.

Celnik, który rozmawiał z nami zgłupiał, ponieważ chciał łapówkę, lecz z tym co widzieliśmy przed nami było niezręcznie mu o nią zapytać. Dlatego poprosił nas o zjechanie na bok drogi na stację benzynową. Co nasz niezwykle rozgarnięty kierowca zrobił i zaparkował tak, iż gdy trzeba byłoby się ewakuować nie mielibyśmy takiej możliwości… Po napiętej i emocjonalnie naładowanej wymianie zdań podjęliśmy decyzję o ucieczce z tego miejsca, co nam się udało, ponieważ w przeciwnym razie zapewne nie miałbym możliwości pisania tego artykułu.

Historia z celnikami ma jeszcze jeden, chyba najsmutniejszy wątek: gdy tylko wyruszyliśmy w drogę z miejsca zatrzymania próbowałem skontaktować się z Polską Ambasadą w Nigerii. Był to wtorek godzina 15:00 czasu lokalnego i po kilkunastu sekundach oczekiwania zaczęliśmy rozmowę z pracownikiem ambasady, który mówił tylko po angielsku. Poprosiliśmy o połączenie z osobą, z którą możemy porozmawiać po polsku, ponieważ nasze życie jest zagrożone i jesteśmy obywatelami RP. Po pięciu minutach wyjaśniania o co dokładnie chodzi osoba stwierdziła, iż nikogo kto mógłby nam pomóc nie ma teraz w Ambasadzie i poda nam numer, na który mamy zadzwonić. Numer spisaliśmy i dzwoniliśmy dwa razy w odstępie 15 minut, lecz za każdym razem numer był wyłączony…

Drodzy Państwo: co tutaj dużo mówić. Bardzo często w naszych rozmowach z Państwem słyszymy, iż Polskie Ambasady w Afryce rzadko odpowiadają na Państwa maile i telefony. Prawdą jest, iż jak odpowiedzą to są pomocne, lecz właśnie chodzi o to, iż nie odpowiadają, o czym my przekonaliśmy się na własnej skórze będąc w sytuacji zagrożenia życia w Nigerii. Brakuje nam słów, aby opisać nasze rozczarowanie pomocą, którą otrzymaliśmy ze strony Ambasady i korzystając z tej możliwości chcielibyśmy ponowić nasz apel do Służby Dyplomatycznej RP w Afryce: bądźcie Państwo profesjonalni w każdej sytuacji, bo naprawdę już najwyższy na to czas.

Polska, a Nigeria

Wydawać by się mogło, iż Polska i Nigeria są ze sobą słabo powiązane, co nie jest do końca prawdą, ponieważ przez kilkadziesiąt ostatnich lat w Polsce uczyła się, pracowała i zakładała rodziny imponująca grupa Nigeryjczyków. Nasza wizyta w Nigerii pokazała, iż na miejscu działają takie firmy jak Inglot: cichy przykład globalnego sukcesu polskiej firmy z Przemyśla. Ponadto w supermarketach w Lagos mogliśmy kupić sos pieprzowy, czy ketchup łagodny i pikantny wyprodukowany w Pudliszkach. Co prawda firma ta jest częścią globalnego giganta w branży spożywczej: Kraft Heinz, lecz i tak ten widok wywarł na nas duże wrażenie i sprowokował wiele myśli na temat globalizacji.

Spotkanie z byłym Prezydentem Nigeri Olusegun Obasanjo, fot. Mateusz Ciasnocha

Mówiąc o zrozumieniu Polski, czy Unii Europejskiej przez Nigeryjczyków nie sposób nie przytoczyć sytuacji, której byliśmy częścią w drodze na lotnisko po dwóch tygodniach współpracy z tym samym kierowcą, który postanowił podzielić się z nami swoim wielkim marzeniem, czyli dostaniem się do Europy. Plan jest taki, iż z pomocą innych ludzi przejdzie o przez Saharę, potem przez Morze Śródziemne, aby dostać się do UE. Zapytany, gdzie konkretnie w UE chciałby osiąść nasz kierowca nie miał zielonego pojęcia o co się pytamy. Gdy zaczęliśmy wyjaśniać, iż EU to grupa bardzo zróżnicowanych państw dalej byliśmy kompletnie niezrozumiani. Zachęcamy Państwa do zatrzymania w głowie tej historii, ponieważ pokazuje ona jak wielka jest dziura wiedzy na temat poszczególnych regionów świata. W naszej opinii bez zasypania tej dziury nie możemy mówić o efektywnej współpracy Polsko-Nigeryjskiej.

Podsumowując

W powyższych paragrafach powiedzieliśmy dużo na temat naszych doświadczeń i wniosków płynących z wizyty Redakcji InvestAfrica.pl w Nigerii u schyłku zeszłego roku. Było to niesamowite doświadczenie, którym chcieliśmy się z Państwem podzielić tak dobrze jak tylko potrafimy za pomocą tego artykułu. Jak dobrze Państwo wiecie Nigeria to ogromny rynek, który ma się rozwijać w zastraszającym tempie. To powiedziawszy na inwestorów chcących wykorzystać ogromne szanse biznesowe oferowane przez Nigerię czeka wiele wyzwań i problemów, których musicie Państwo być świadomi. InvestAfrica.pl cały czas wspiera rozwój relacji biznesowych na linii Polsko-Afrykańskiej, w tym oczywiście Polsko-Nigeryjskiej, nie poprzez bezmyślne zapraszanie Państwa do inwestycji w Afryce, lecz mądre i obliczone wykorzystanie niezwykłych szans biznesowych oferowanych przez kontynent. Jak zawsze: jesteśmy do Państwa dyspozycji z naszą wiedzą i kontaktami na miejscu, ponieważ chcemy, abyście Państwo odnosili sukcesu na najbardziej ekscytującym kontynencie świata.


O autorze:

Mateusz Ciasnocha jest w trakcie ciągłej misji: „uwalniania uśpionego potencjału.” Specjalizuje się on w temacie Afryki, rolnictwa i energii. Mateusz ukończył Hult International Business School, gdzie uczył się Administracji Biznesu, a teraz studiuje Zarządzanie Energią na ESCP Europe Business School oraz Filozofię na Uniwersytecie Oxfordzkim. Obecnie Mateusz jest uczestnikiem IDEX Fellowship, które pozwala mu na pracę z 130.000 rolnikami w Indiach.

Mateusz z największą przyjemnością podzieli się z Tobą swą wiedzą i doświadczeniem. Jest dostępny telefonicznie: +48-692-477-747 oraz mailowo: mateusz.ciasnocha@investafrica.pl Do usłyszenia!