29 i 30 maja 2017 r. na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego (UWM) odbyła się kolejna edycja Dni Afryki, których integralną częścią jest konferencja naukowa gromadząca afrykanistów różnych dyscyplin: internacjologów, historyków, medioznawców, ekonomistów, językoznawców, literaturoznawców, polonistów, antropologów, kulturoznawców, archeologów, agronomów, prawników i specjalistów nauk wojskowych. Wspaniała organizacja wydarzenia przez profesorów Annę i Barę Ndiaye’ów, obejmująca także wystąpienia podróżników, wieczór z muzyką afrykańską (w tym roku przybył na niego zespół afrykański specjalnie z Poznania), a także – jak sami podkreślają – traktowanie każdego gościa indywidualnie, sprawia, że każdego roku przybywa coraz więcej prelegentów. W tym roku reprezentowanych było kilkanaście ośrodków z Polski i Senegalu. Najwięcej referentów było oczywiście z Olsztyna (21), poza tym z Poznania, Warszawy (po 3), Gdańska, Łodzi, Wrocławia, Dakaru (po 2), Bydgoszczy, Elbląga, Gdyni, Krakowa, Lublina, Pułtuska i Słupska (po 1).

Specjalnym gościem był ambasador Senegalu w Polsce, JE Amadou Dabo, który przy okazji został przyjęty przez Rektora UWM, Magnificencję Ryszarda Góreckiego (planowane jest nawiązanie ścisłej współpracy między UWM a Uniwersytetem Cheikha Anty Diopa w Dakarze – wraz z ambasadorem Dabo do Olsztyna przybyła czteroosobowa delegacja z tej uczelni, w tym koordynator programu wymiany studentów i pracowników „Erasmus Plus” prof. Moustapha Sall). Nawiązując do tematu tegorocznej konferencji („Afryka – Europa Środkowa i Wschodnia. Historia relacji, stan obecny i perspektywy rozwoju”), zwrócił on uwagę, że w Polsce i na Ukrainie szkolonych jest wielu studentów z Senegalu. Przybyłych na konferencję powitał także Dziekan Wydziału Humanistycznego, dr hab. Andrzej Szmyt, prof. UWM.

Otwarcie konferencji. Fot. Konrad Czernichowski

W referatach i dyskusjach nad nimi najczęściej poruszano trzy aspekty relacji Europy Środkowo-Wschodniej i Afryki: relacje gospodarcze; stosunek Polski do kolonii (korzyści z braku kolonii, ale także próby ustanowienia takowych na Madagaskarze, w Angoli i Kongu) oraz postrzeganie Afryki i Afrykanów w polskiej literaturze w przeszłości i obecnie. Wyjątkowo dużo miejsca na tegorocznej konferencji poświęcono ekonomii. Zwracano uwagę na ekspansję polskich firm w Afryce (Azoty, Ursus), zarówno jeśli chodzi o eksport, jak i bezpośrednie inwestycje zagraniczne; na program „GoAfrica”, który ma wspomóc merytorycznie i finansowo polskich przedsiębiorców chcących zaangażować się na Czarnym Lądzie (choć zauważono, że program kierowany jest głównie do dużych przedsiębiorstw, a strona internetowa goafrica.gov.pl jest dosyć skąpa i zawiera ogólnie dostępne informacje). Suchej nitki nie zostawiono na decyzji byłego ministra spraw zagranicznych o zamknięciu ambasad w Afryce wg tzw. „reguły Sikorskiego” (zgodnie z nią miały być zamknięte te placówki, których koszt funkcjonowania przekracza 1% eksportu). Konsekwencje tych decyzji ponosimy do dziś, gdyż procedura otwarcia raz zamkniętych ambasad i odnowienia dobrych stosunków wzajemnych jest skomplikowana. Do kwestii biznesowych odniosła się nawet w swoim wykładzie plenarnym pt. „Języki Afryki w dydaktyce akademickiej i badaniach afrykanistycznych w krajach Europy Wschodniej” prof. dr hab. Nina Pawlak z Wydziału Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Przekonywała, że prowadząc biznes w Afryce, nie wystarczy język angielski, choć jest on zrozumiały przez tamtejszych przedsiębiorców. Znajomość choćby podstaw języka lokalnego i kultury buduje przyjazną atmosferę, tak niezbędną przy negocjacjach handlowych.

Ekonomiści podkreślali, iż rosnącemu zaangażowaniu polskich firm w Afryce sprzyja fakt, że Polska nigdy nie miała kolonii. Niewiele jednak brakowało do masowego osiedlania się Polaków w takich krajach, jak Madagaskar, Angola czy Kongo w okresie rozbiorów i później. W swoim ciekawym referacie pt. „Plany kolonizacji Madagaskaru w II Rzeczpospolitej” mgr Tomasz Kempiński z Wydziału Historycznego Uniwersytetu Gdańskiego opowiedział, że w sprawę zaangażowany był m.in. słynny pisarz Arkady Fiedler, który argumentował, iż akcja osiedlania Polaków na Czerwonej Wyspie powinna mieć charakter czysto prywatny i gospodarczy, a nie rządowy. Przekonywał, że polski chłop, który w dodatku jest spokojny i lojalny, łatwo aklimatyzuje się w subtropikach, co potwierdził przypadek Brazylii. W czasie dyskusji prof. dr hab. Ryszard Vorbrich, antropolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, dopowiedział, iż Tomasz Zan (wnuk znanego poety) spędził 2 lata jako tajny agent, którego celem było zbadanie możliwości skolonizowania Angoli i Konga.

Uczestnicy konferencji. Fot. Bartosz Cudnoch

Tematem wielu referatów było ponadto postrzeganie Afrykańczyków w polskojęzycznej literaturze pięknej i podróżniczej. Niestety, jak pokazał mgr Mikołaj Paczkowski z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, obraz Afryki w polskich reportażach z dwudziestolecia międzywojennego był bardzo uproszczony. Wiele dzieł podtrzymywało np. mit „szlachetnego dzikusa”. Mieszkańców kontynentu prezentowano jako leniwych, żyjących w prymitywnych warunkach. Innym stereotypem było przedstawienie skolonizowanego jako dorosłego dziecka, jeszcze innym – mit białego człowieka, który wszystko potrafi zrobić lepiej niż czarny. Analizę podręcznika do VI klasy szkoły powszechnej z 1934 r. przeprowadziła z kolei dr hab. Iwona Anna Ndiaye, prof. UWM. Afryka została w nim przedstawiona jako „dziwny kraj pełen niespodzianek”. Autorka Stefania Konic nie posługiwała się terminem „narodowość”. Używała raczej pojęć „plemię” czy „szczep”. W dyskusji dostało się także naszemu nobliście Henrykowi Sienkiewiczowi, który stworzył postać prostego Kalego, a w listach negatywnie przedstawiał Afrykanów. W obronie przedwojennych pisarzy stanęli goście z Senegalu, zwracając uwagę, że w tym czasie w całej Europie obowiązywała podobna narracja. Na usprawiedliwienie polskich autorów można powiedzieć, że – w przeciwieństwie do ich zachodnich kolegów – mieli oni niewielką wiedzę o Afryce, właśnie z powodu braku kolonii. Nie zabrakło jednak przykładów pozytywnych, przede wszystkim Kazimierza Nowaka, którego sylwetkę przypomniała lic. Katarzyna Grabowska z UWM. Bohater swoją podróż prostym siedmioletnim rowerem bez przerzutek przypłacił życiem, jednak – odwiedziwszy wiele tubylczych wiosek – pozostawił bardzo pozytywny obraz ich mieszkańców. Nowak do dziś jest inspiracją dla wielu osób. Wyprawy rowerem do Afryki zostały powtórzone i opisane. Wśród nich warto wymienić „Afrykę Nowaka” Piotra Tomzy oraz „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd” Łukasza Wierzbickiego (stanowiącą zbiór reportaży samego Nowaka).

Ramy niniejszego artykułu nie pozwalają, by omówić – choćby pokrótce – wszystkie referaty, a były one niezwykle ciekawe. Zainteresowani będą mogli jednak sięgnąć do serii wydawniczej „Olsztyńskie Studia Afrykanistyczne”, gdzie jeszcze w tym roku wszystkie teksty mają się ukazać w całości. Następne Dni Afryki w Olsztynie odbędą się pod koniec maja 2018 r. Każdy może przyjechać!


O autorze:

Konrad Czernichowski – ur. 1980 we Wrocławiu ekonomista i teolog, w latach 2004-2012 związany naukowo i dydaktycznie z Uniwersytetem Wrocławskim, obecnie adiunkt na Wydziale Ekonomicznym UMCS w Lublinie. Kieruje lubelskim ośrodkiem Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri” (www.maitri.pl). Członek Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego. Autor monografii „Integracja afrykańska – uwarunkowania, formy współpracy, instytucje”, współautor książek „Klątwa surowcowa w Afryce? Przypadek Zambii i Botswany” i „Kompendium wiedzy o organizacjach międzynarodowych”. Do Afryki podróżował sześciokrotnie, odwiedzając Libię, Tunezję, Kamerun, Demokratyczną Republikę Konga, Ruandę, Ugandę, Zambię, Zimbabwe i Botswanę.